Wojna PiS z Platformą na uliczne remonty

Politycy kłócą się, kto jest winien paraliżowi Warszawy z powodu nawału remontów ulic po wakacjach. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz: - Zastaliśmy zapuszczone miasto i teraz nadrabiamy zaległości po poprzednikach. Stołeczny PiS: - Mamy jeden wielki chaos komunikacyjny, bo pani prezydent nie panuje nad nieudolnym urzędem miasta
W korki, które od końca wakacji paraliżują Warszawę, teraz wmieszali się dodatkowo politycy. Młodzieżówka PiS chodzi po ulicach z transparentami piętnującymi ratusz. A wczoraj szef tej partii w stolicy Maciej Więckowski ogłosił: - Nasi radni i sympatycy robią zdjęcia. Mamy już pełną dokumentację. O, np. tutaj, pod Rotundą, widzimy, że w środku dnia pracuje tylko jeden robotnik - pokazywał.

Konferencję PiS uprzedziła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Godzinę wcześniej przedstawiła koordynatora ds. remontów, który ma zadbać, żeby wszystkie służby miejskie przygotowywały swoje roboty na czas. - Bo nie może być tak jak w Al. Ujazdowskich, że niedawno był tam położony nowy asfalt, a teraz remontują miejskie wodociągi i trzeba wszystko pruć z powrotem - stwierdziła.

- Dzień dobry, jestem Wiesław Witek. Życzliwi mówią: "Człowiek o dwóch imionach". Złośliwi: "Człowiek bez nazwiska" - przedstawił się nowy koordynator. "Gazeta" spytała, co się stało z jego poprzednikiem, którego w październiku 2004 r. powołał ówczesny prezydent Lech Kaczyński (wodociągi akurat rozkopały wtedy świeżo wyremontowaną Wisłostradę). - Tamten koordynator był tylko na papierze. Nie zauważyliśmy jego działalności - na twarzach ekipy PO pojawił się znaczący uśmiech.

PiS odpłacił się krytyką, że nowy koordynator też będzie do niczego, bo nie jest w randze wiceprezydenta miasta. - Jesteśmy świadkami jednego wielkiego chaosu komunikacyjnego. Władze miasta rozkopały jednocześnie główne arterie miasta i najwygodniejsze objazdy - wytykał Więckowski. Podał przykład Al. Jerozolimskich, gdzie trwa remont linii tramwajowej, i zwężonej Trasy W-Z, gdzie po torach mogą teraz jeździć wyłącznie tramwaje. PiS uważa, że powinno się na nie wpuścić z powrotem samochody, które stoją w korku na jednym pasie. Za błąd uznaje rozpoczęcie prac na Puławskiej.

- Jeżdżę tamtędy do mamy. Puławska była już tak dziurawa, że nie dałoby się nią dłużej jeździć - mówi na to Hanna Gronkiewicz-Waltz. I też atakuje PiS: - Zastałam zapuszczone miasto. I tak jak w zapuszczonym mieszkaniu trzeba teraz poprzestawiać wszystkie meble. Moją ambicją jest, żeby w Warszawie nie było dróg, które jakością przypominają czasy socjalizmu. Nie zniechęcą nas opinie, że jest za dużo remontów naraz. Mamy dobrą koniunkturę i dochody. Nie może być tak, że co roku w kasie miasta zostawały setki milionów złotych niewykorzystanych pieniędzy - przypomina rządy Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.

- To mit, że wtedy nie było remontów - odpiera radny PiS Maciej Maciejowski. Na najbliższej sesji Rady Warszawy zażąda, by razem z projektem przyszłorocznego budżetu miasta ratusz przedstawił listę remontów ulic skoordynowanych ze wszystkimi służbami miejskimi.

Koordynator Wiesław Witek jeszcze jej nie ma. Stwierdził, że będzie gotowa za półtora miesiąca. Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz obliczał, że w najbliższych latach miasto szykuje inwestycje warte kilkanaście miliardów złotych. Wiele z nich wiąże się z przygotowaniami do mistrzostw Euro 2012. Już wiadomo, że będą olbrzymie utrudnienia na rondzie Wiatraczna, pod którym musi powstać tunel przyszłej obwodnicy Pragi. Wczoraj prezydent Wojciechowicz zapowiedział też rozkopanie pl. Teatralnego (pod garaż podziemny), ronda Babka (tunel albo wiadukt między Okopową a ul. Słomińskiego), Prostej (nowa jezdnia), a na początku 2009 r. Świętokrzyskiej, gdzie zacznie się drążenie drugiej linii metra.

***

Wyborcze gry uliczne - komentarz

Kilka tygodni przed coraz bardziej prawdopodobnymi wyborami Platforma i PiS próbują ugrać głosy warszawiaków na remontach ulic. Pierwsi będą więc nas przekonywać, że po okresie inwestycyjnej smuty w czasach Lecha Kaczyńskiego w tym roku remontów musi być wyjątkowo dużo. Drudzy, że są wyjątkowo uciążliwe i źle zaplanowane.

Fatalną organizację prac (np. w Al. Jerozolimskich i na Puławskiej) wielokrotnie krytykowaliśmy także w "Gazecie". To wielki błąd, że najważniejsze remonty zaczynają się dopiero pod koniec wakacji, w ostatnich dniach po Warszawie nie da się jeździć.

Skoro jednak do krytykowania zabierają się działacze PiS, przypomnijmy, jak to wyglądało za ich rządów. Pierwszy duży remont w zeszłym roku zaczął się w sierpniu - aleja Zieleniecka miała być gotowa w połowie października, udało się miesiąc później. Z drugim, na Krakowskim Przedmieściu, było jeszcze gorzej, bo stanął po kilku tygodniach. Wcześniej przez dwa lata mieliśmy rozkopane skrzyżowanie Wołoskiej z Marynarską koło Galerii Mokotów. Dziś PiS robi zdjęcia pojedynczym robotnikom, a tam nie było ani jednego, i to przez wiele miesięcy. Lech Kaczyński niezbyt się tym przejmował, bo w 2005 r. był już zajęty swoją kampanią do Pałacu Prezydenckiego. Dopiero jego następca Mirosław Kochalski zaczął powoli dźwigać Warszawę z inwestycyjnego dołka. I teraz PiS zaczyna wyborczą grę w remonty?

Dobre dla tych, którzy mają krótką pamięć.

Jarosław Osowski