Korki przez remont Krakowskiego

W poniedziałek remont Krakowskiego Przedmieścia spowodował tak duże korki, że pasażerowie wysiadali z autobusów i szli na piechotę
Najtrudniejsza sytuacja panowała od wczesnego popołudnia w okolicy pl. Piłsudskiego. Ok. godz. 15 sznur samochodów i autobusów stojących w dwóch rzędach ciągnął się od nowej sygnalizacji świetlnej u zbiegu ul. Moliera i Senatorskiej aż po hotel Victoria. W tym samym korku tkwiły wielkie ciężarówki wywożące pokruszony asfalt z Krakowskiego Przedmieścia.

- Stoję już 20 minut - denerwował się taksówkarz przed pl. Teatralnym. Tak samo zdenerwowani byli pasażerowie autobusów, które wolno sunęły w korku. Ludzie wysiadali z nich na pl. Piłsudskiego i dalej szli piechotą w stronę Starówki - tak było szybciej. Kierowcy prywatnych samochodów narzekali, że zielone światło dla jadących ul. Moliera na skrzyżowaniu z Senatorską pali się bardzo krótko. Najgorzej było wtedy, gdy z jednej ulicy w drugą skręcał przegubowy autobus. Zajmowało to całą zmianę świateł, uniemożliwiając samochodom opuszczenie skrzyżowania, a korek się wydłużał.

Równie powoli jeździło się ul. Świętokrzyską. Mimo wakacji wczoraj po południu ulica zakorkowała się w obie strony. Sznury samochodów czekały na wysokości Ministerstwa Finansów na przejazd w stronę Tamki.

A tymczasem na remontowanym odcinku Krakowskiego Przedmieścia od popołudnia niewiele się działo. Ok. godz. 17 u wylotu ul. Miodowej w Senatorską zastaliśmy tylko samotnego robotnika z młotem pneumatycznym. Bez pośpiechu rozbijał stary asfalt. Reszta sprzętu budowlanego stała zaparkowana za bramą budowy przy pl. Zamkowym. Prace trwają teraz między kolumną Zygmunta a Pałacem Prezydenckim. Wczoraj wykonawca remontu, firma Mostostal Warszawa, poinformował, że kierowcy mogą jeździć Krakowskim Przedmieściem od Królewskiej do Karowej i dalej wiaduktem Markiewicza.