Niechciana przejażdżka miejskim autobusem

W piątek grupa pasażerów MPK spóźniła się do pracy, choć pasażerowie nie wsiedli do autobusu później niż zwykle, po drodze nie było korków ani objazdów, a pojazd też się nie popsuł. Jak to możliwe?
- Wsiadłam do "21" jak zwykle około godz. 5 rano. Jadąc ul. Dworcową, kilkaset metrów przed Torteksem kierowca odebrał telefon komórkowy, z kimś rozmawiał. Później zamiast pojechać dalej w kierunku ul. Kołobrzeskiej, skręcił w al. Piłsudskiego - opowiada jedna z pasażerek. - Zrobił kółko: pojechał ulicami Wyszyńskiego, Żołnierską i stanął na przystanku przy Dworcowej koło Fety, na którym chwilę wcześniej już się zatrzymywał.

Pasażerowie siedzący w autobusie najpierw myśleli, że kierowca pomylił drogę. Potem w rozmowach między sobą zgadywali, że pewnie jest jakiś objazd na trasie. Ale gdy zobaczyli, że kierowca znowu do kogoś dzwoni i czeka na przystanku, na którym nikogo nie ma, zaczęli krzyczeć, że jest pijany albo zwariował.

Chwilę potem wszystko się wyjaśniło. Kierowca ruszył, a na przystanku niedaleko Torteksu do autobusu wsiadło dwóch innych kierowców MPK. Rozpoznali ich pasażerowie, którzy jako stali klienci miejskiego przewoźnika znają ich z widzenia.

- To skandal. Już się zdarzało, że kierowca czekał na nich, jak się spóźniają na autobus, ale jeszcze nigdy nie jeździł po mieście tylko po to, by tamci zdążyli na przystanek. Przez to ludzie spóźnili się do pracy, a jechało prawie 30 osób - mówi nasza czytelniczka.

Krzysztofa Zienkiewicza, rzecznika prasowego MPK "zatkało", gdy opowiedzieliśmy mu, co przytrafiło się naszej czytelniczce i innym pasażerom porannej "21". Nie umiał wyjaśnić, co się stało, bo nie udało mu się skontaktować z kierowcą tego autobusu. - Jeżeli doszło do takiej sytuacji, że kierowca zjechał z trasy z nieuzasadnionych przyczyn, to wyciągniemy konsekwencje - zapowiada. - Coś takiego nie powinno mieć miejsca. Pasażerów mogę tylko przeprosić i obiecać, że to wyjaśnimy.

Rzecznik zaznacza też, że przejazd każdego autobusu jest zapisywany w pamięci systemu nawigacji satelitarnej GPS, więc bez problemu będzie można sprawdzić drogę, jaką jechał ten autobus. - Ale ważne też, dlaczego kierowca zmienił drogę - dodaje rzecznik. - Bywa, że kierowcy mylą drogę. Na przykład wtedy, gdy przez dłuższy czas jeżdżą jedną linią i przesiądą na inną. Wtedy wystarczy, że zamyślą się i zdarza się, że jadą po staremu. Ale wtedy wszyscy łącznie z pasażerami śmieją się z tego. Ten przypadek wygląda na coś innego.

Kierowcy MPK, którzy dojeżdżają do pracy na pierwszą zmianę, są odbierani z przystanków przez busa przeznaczonego do transportu pracowników. Tym samym busem są rozwożeni, gdy wieczorem kończą pracę.