Szkoła jazdy: najsłabsze ogniwo

Tarcze hamulcowe perforowane, odporny na zagotowanie płyn, klocki o zwiększonym tarciu... Wszystko po to, by skrócić drogę hamowania. Ta jednak wciąż będzie zależeć głównie od nas. Im lepsze są samochody, tym częściej okazuje się, że winny kolizji bywa kierowca.
Na podchwytliwe pytanie: "Na jakim dystansie zdołasz zatrzymać samochód jadący 100 km/h?", większość czytelników odpowie: "Około 40 metrów", bo wie z prasy, że taką drogę hamowania ma większość współczesnych samochodów. Tyle że droga hamowania to nie wszystko - określa wyłącznie zdolność układu hamulcowego do błyskawicznego zatrzymania auta. Mierząca ją aparatura aktywuje się z chwilą zadziałania układu hamulcowego. Nim jednak zadziałają hamulce, musi zadziałać człowiek. Możemy mieć nowe klocki i tarcze, a jednak nie uniknąć kolizji wyłącznie z powodu braku zdecydowania, niewłaściwych nawyków bądź niewłaściwej oceny sytuacji. Dlaczego? Kierowca albo podejmuje złą decyzję, albo właściwą, ale z dużą zwłoką.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: gładka asfaltowa ulica, lekko zakurzona, ruch niewielki, świeci słońce, samochód w pełni sprawny. Jedziesz spokojnie pięćdziesiątką. W odległości około 30 metrów wprost z podwórka na jezdnię wyjeżdża na rowerku 4-letnie dziecko. Jak na złość z przeciwka zbliża się ciężarówka. Twój wzrok odnotowuje obiekt i wysyła sygnał nerwowy do mózgu. Impuls pędzi z prędkością ok. 400 km/h. Analiza nowych danych następuje błyskawicznie. Wyuczony odruch nakazuje rozpocząć hamowanie. Prawa stopa zwalnia pedał gazu, pokonuje kilka centymetrów przestrzeni i naciska pedał hamulca. Wszystkie te działania zwane reakcją psychomotoryczną kierowcy trwają około 0,8 do 1 s. Niestety, od momentu gdy stopa dotknie pedału hamulca do chwili zadziałania układu hamulcowego z pełną skutecznością, mijają kolejne 0,4-0,5 s (dopiero od tego momentu urządzenie pomiarowe oblicza długość drogi hamowania). Łączny czas reakcji kierowcy i układu hamulcowego zabiera więc w sumie 1,2-1,4 s.

Bardzo trudno zrobić to szybciej i sprawniej. Zaledwie kilka procent kierowców potrafi skrócić cały proces hamowania do 0,8 s. Na szczęście równie niewielu notuje czasy przekraczające 1,5 s. Niestety, w grę wchodzą bodźce zewnętrzne - zmęczenie, zdekoncentrowanie rozmową przez telefon, szukaniem stacji radiowych lub rozmową z pasażerami.

Wracamy na drogę. Od chwili zauważenia nieostrożnego rowerzysty do momentu rozpoczęcia hamowania twój samochód pokona prawie 17 metrów. Na szczęście do zatrzymania z prędkości 50 km/h wystarczy mu 12 m. Zatrzymasz się więc metr przed Krzysiem. A gdyby samochód jechał 10-20 km/h szybciej? Przy prędkości 70 km/h, zanim zareagujesz i zanim zadziałają hamulce, auto pokona z niezmienioną prędkością ponad 23 m. Na wyhamowanie z 70 km/h pozostanie więc 7 m. To o wiele za mało. Uderzysz w Krzysia z prędkością. 59 km/h. Maluch nie przeżyje tego wypadku jak niemal wszyscy przechodnie lub rowerzyści potrąceni przez pojazd poruszające się szybciej niż 60 km/h.

Bezpieczny odstęp

Gdyby układ hamulcowy w naszym aucie potrafił reagować w momencie zadziałania hamulców pojazdu jadącego przed nami, to odstęp mógłby być niemal zerowy. Takie aktywne tempomaty coraz częściej montują producenci aut luksusowych. Jednak to właśnie czas reakcji psychomotorycznej kierowcy wymaga zachowywania odpowiednio dużych odstępów między pojazdami. Instruktorzy "Szkoły Auto" radzą, by zachować dystans od auta poprzedzającego o blisko 2 sekundy. Jak to zrobić? Wystarczy, że jadące przed nami auto minie charakterystyczny punkt (słupek kilometrowy, znak drogowy), a my zaczniemy odliczać sekundy. Najwcześniej przy drugiej powinniśmy minąć ten sam punkt.



Co wydłuża czas reakcji?

- zmęczenie, senność (pogłębiać je mogą rozmaite czynniki, jak zbyt wysoka temperatura w aucie czy niesprawny nawiew), niekorzystne warunki biometeo,

- niesprzyjające warunki drogowe (np. oślepiające słońce), njazda pod wpływem alkoholu, narkotyków, leków osłabiających zdolności psychomotoryczne (np. przeciwbólowych, uspokajających, przeciwalergicznych starej generacji),

- niewystarczająco skorygowana wada wzroku,

- pogorszenie widoczności (niekorzystna pogoda, brudna lub porysowana szyba),

- dekoncentracja wskutek np. rozmowy z pasażerami, odwrócenia uwagi od sytuacji na drodze (wyszukiwanie stacji radiowych), rozmowy przez telefon komórkowy (nawet przy użyciu zestawu głośnomówiącego czas reakcji wydłuża się o co najmniej 20 proc.),

- niedoskonałości innych pojazdów (niesprawne lub brudne światła stopu, kierunkowskazy).



Co wydłuża drogę hamowania?

- niesprawny układ hamulcowy (zużyte klocki, tarcze lub bębny, zapowietrzenie układu, niesprawne wspomaganie, zerwana lub wyślizgana nakładka pedału hamulca),

- zużyte amortyzatory i elementy zawieszenia,

- niewłaściwe ciśnienie powietrza w oponach,

- opony w złym stanie (zużyte, stwardniałe).