Rajd Sardynii pod okiem prezesa

Marcus Grönholm i Timo Rautiainen wygrali Rajd Sardynii. Tym samym załoga startująca Fordem Focusem WRC wyszła na prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata.
W zwycięstwie pomógł Grönholmowi nie tylko błąd Sebastiena Loeba. Podobno obecność na rajdzie Johna Fleminga, prezesa i dyrektora wykonawczego Ford of Europe zawsze przynosi szczęście. Tak też było i tym razem, choć pierwsze dwa dni imprezy przebiegały jednak pod dyktando Citroëna i niesamowitego Sebastiena Loeba, który tradycyjnie dał pokaz perfekcyjnej jazdy.

Grönholm przez cały czas zaciekle atakował, ale to Francuz był liderem rajdu i wydawało się, że tak już pozostanie do mety. Jednak na pierwszym odcinku specjalnym ostatniego dnia rajdu okazało się, że Loeb popełnił błąd. Citroën C4 WRC uderzył w głaz i mistrz świata nie był w stanie dalej jechać. - Od startu do tego odcinka nie mogłem złapać rytmu -relacjonuje Loeb. -Za szybko wyszedłem ze szczytu i zanadto odciążyłem koła. Straciłem właściwy tor jazdy i złapałem pobocze.

W tej sytuacji doprowadzenie do mety na pierwszym miejscu Forda Focusa WRC dla Marcusa Grönholma było już tylko formalnością. Drugi na mecie zameldował się jego kolega z zespołu Mikko Hirvonen. W ten sposób na podium znalazły się dwa Fordy Focusy WRC. Jako trzeci finiszował Daniel Sordo w Citroënie C4 WRC. Zespół BP-Ford World Rally Team obecnie umocnił się w klasyfikacji zespołów fabrycznych na szczycie tabeli Rajdowych Mistrzostw Świata FIA , a Marcus Grönholm w Fordzie Focusie RS WRC awansował na pozycję lidera w klasyfikacji kierowców.

W rajdzie uczestniczyli także Michał Kościuszko z Macikem Szczepaniakiem, którzy od początku mieli jednak problemy z Renault Clio S1600. Nasza załoga nie ukończyła pierwszego etapu, kiedy w jej samochodzie najpierw urwał się amortyzator i wysiadły hamulce, a później pojawiły się problemy z silnikiem. Kościuszko skorzystał jednak z systemu SuperRally umożliwiającego kontynuowanie rajdu z karą czasową. Ostatecznie Polacy dojechali do mety na 12. miejscu w klasyfikacji Junior Rally Championship (JRC). Na Sardynii można było spotkać także Roberta Kubicę dopingującego rodaków i zaprzyjaźnionego Czecha Jana Kopecky'ego. - Wpadłem, by obejrzeć rajd, jednak myślami jestem już w Monte Carlo - przyznał Kubica, który już w najbliższy weekend wystartuje w kolejnym Grand Prix.