VW PASSAT 1.9 TDI COMFORTLINE

Passata z silnikiem 1.9 TDI śmiało można zaliczyć do najoszczędniejszych limuzyn. Ma 62-litrowy zbiornik paliwa i średnio spala 6 l/100 km, dzięki czemu przejedzie nawet 1000 km bez tankowania. Należy jednak pamiętać, że raz na jakiś czas trzeba zajrzeć na stację benzynową, zapominalskim przyda się mały kanister.
NIE ZAPOMNIJ

Flagowa limuzyna Volkswagena wygląda coraz bardziej nobliwie. Szef koncernu, Ferdinand Piech uparcie pracuje nad podniesieniem prestiżu marki o klasę wyżej. Tylko czy aby na pewno jest to potrzebne?

Karoseria po ostatniej modernizacji wygląda na lżejszą, nowy kształt reflektorów, zarówno przednich, jak i tylnych, odmłodził podstarzałą już sylwetkę Passata. Chromowany wlot powietrza z potężnym logo i takież listwy dookoła okien dodają charakteru limuzynie z Wolfsburga. Czy modernizacja wystarczy, by Passat sprostał konkurencji? Ford Mondeo i Renault Laguna to zupełnie nowe konstrukcje, a na rynku pojawia się właśnie Citroën C5 ze swoim superkomfortowym zawieszeniem hydropneumatycznym.

Testowany Passat to wersja 1.9 TDI. Ten silnik jest dumą koncernu. Czterocylindrową wysokoprężną jednostkę z turbosprężarką zasilają pompowtryskiwacze, dzięki nim mieszanka wtryskiwana jest do komory spalania pod ciśnieniem nawet 2050 barów. Moc maksymalna 130 KM (96 kW), 250 Nm momentu obrotowego (dostępne od 1500 obr./min), gdy silnik przekroczy 1900 obr./min, wzrasta do 310 Nm. Elastyczny silnik w połączeniu z 6-stopniową przekładnią tworzą dobraną parę. Dzięki krótkim skokom dźwigni zmiana biegów okazuje się przyjemną czynnością. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w mniej niż 10 s i prędkość maksymalna 208 km/h są wystarczające. Jedyna wada tego silnika to zbyt głośna praca na niższych biegach. Na pewno można było lepiej wyciszyć wnętrze.

Silnik zachwyca przede wszystkim chęcią rozpędzania samochodu na wyższych biegach, robi to bez trudu, jakby miał co najmniej dwa razy tyle mocy, ile podano w danych technicznych. Powyżej 70 km/h nie ma potrzeby redukowania, szósty bieg wystarcza w zupełności. No chyba że wyprzedzamy. Dzięki temu silnikowi Passat należy do najoszczędniejszych limuzyn w swojej klasie. Podczas tygodniowego testu przejechałem ponad 4000 km - w mieście, poza miastem, a także na niemieckich autostradach.

Zawieszenie Passata jest bardzo komfortowe. Jego duży skok sprawia, że przy pokonywaniu różnych "dziur" podróżujący tego nie odczuwają, ale na ostrych zakrętach nadwozie mocno się przechyla. Passat na pewno nie nadaje się do sportowej jazdy, jeśli ktoś oczekuje tego od limuzyny VW, to się rozczaruje. Natomiast prowadzi się bardzo pewnie i nie sprawia większych kłopotów.

Wnętrze Passata oferuje bardzo dużo miejsca, zarówno pasażerom z przodu, jak i na tylnej kanapie. Materiały i jakość wykończenia są bez zarzutu, nadal mogą być wzorem dla konkurencji. Prosta stylistyka bez żadnych ekstrawagancji może wydawać się trochę za spokojna, ale na pewno okaże się praktyczna, wszystkie przyrządy i przełączniki są na swoim miejscu. Kontrowersyjne niebieskofioletowe podświetlenie deski rozdzielczej to sprawa indywidualnych upodobań. Wielu kierowcom się podoba, inni spoglądają z obrzydzeniem. Dzięki regulacji wysokości fotela kierowcy i kolumnie kierowniczej regulowanej w dwóch płaszczyznach można idealnie dobrać pozycję za kierownicą. Fotele początkowo wydają się twardawe, ale po tygodniowym teście muszę przyznać, że są bardzo wygodne. Do bagażnika zapakujemy 475 l.

W Polsce Passat jest oferowany w czterech wersjach wyposażenia: Bassis, Comfortline, Trendline i Highline. Wersja testowana to Comfortline - za 83 490 zł otrzymujemy, m.in. wspomaganie układu kierowniczego, dwie poduszki powietrzne, ABS, elektrycznie regulowane szyby boczne z przodu i z tyłu oraz elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka boczne. Radio, klimatyzacja, boczne poduszki powietrzne i komputer pokładowy wymagają dopłaty.

Pod względem wyposażenia podstawowego Passat nie zachwyca. Nawet kupując najdroższą wersję Highline, musimy dodatkowo zapłacić za boczne poduszki powietrzne, klimatyzację czy obręcze ze stopów lekkich. Nadal nie rozumiem, dlaczego lewe lusterko boczne jest mniejsze niż to z prawej.



Wszystko byłoby dobrze, gdyby nasz testowy "Wiesz, co masz" się nie popsuł! Nagle podczas jazdy w Niemczech, w deszczu z prędkością 160 km/h, silnik stracił jakieś 125 ze swoich 130 KM. Auto zaczęło powoli wytracać prędkość. Po zjechaniu na parking zadzwoniliśmy do assistance VW. Kiedy opisaliśmy, jakie są objawy awarii, pan z serwisu zapytał tylko, czy pada. Po około 30 min przyjechała laweta. Passat trafił do serwisu, gdzie po następnych 30 min i złożeniu podpisu w książce gwarancyjnej samochód nam zwrócono, na szczęście już sprawny. Dzięki sprawnemu serwisowi dobre imię VW zostało uratowane. Pamiętamy jednak, że musieliśmy przerwać podróż na około 1,5 godz.

Podobno to dosyć częsta awaria w Passatach - podczas deszczu, gdy jedziemy w gęstym ruchu, kropelki wody mogą się przedostać przez filtr powietrza. Jeśli do tego dojdzie i kropelka uderzy w czujnik jakości zasysanego powietrza (podczas pracy silnika rozgrzewa się do kilkuset stopni), ten pęka i jednostka napędowa przechodzi na awaryjny tryb pracy.