Kac od podszewki

Postanowiliśmy wywlec wszystkie mroczne tajemnice kaca i opisać kilka sposobów na to, by nie dać mu się we władanie
Kiedy powstanie pierwszy lek na kaca? Niestety, nieprędko. Powody są dwa. Pierwszy i najważniejszy to obawa, że mając pigułkę na kaca, ludzie zaczną pić więcej. - Ba! Będą żłopać alkohol bez umiaru. Teraz do porządku przywołuje ich karząca ręka fizjologii. Przesadziłeś? To cierp i nie rób tego więcej! A gdy jej zabraknie? - martwi się Enoch Giordis z Państwowego Instytutu Problemów Alkoholowych w Bethesda (USA).



Drugi powód jest natury etycznej. Naukowcy wzdragają się przed doświadczeniami z udziałem ludzi. Bywało, że osoby zachęcane do picia alkoholu podczas eksperymentu kontynuowały później "badania" na własną rękę, w domu. Bywało też, że uczeni tracili kontrolę nad podopiecznymi, tak jak 30 lat temu w Londynie, kiedy podczas eksperymentu część z nich pobiła się, jęła tłuc szyby, dewastować sprzęt i pływać kraulem po podłodze.

CH3CHO, czyli co za dużo, to niezdrowo

By zapobiec skutkom, trzeba poznać przyczynę. Śledząc losy alkoholu w organizmie, ustalmy, która z jego pochodnych wyrządza największe szkody.

Etanol (C2H5OH) - podstawowy składnik każdego trunku - zostaje wchłonięty w przewodzie pokarmowym. Niesiony strumieniem krwi dociera do wszystkich zakątków ciała. Zaledwie niewielka jego część opuszcza organizm (z wydychanym powietrzem lub... moczem) w takiej postaci, w jakiej do niego trafiła. Większość ulega złożonej obróbce biochemicznej w wątrobie. Enzym zwany dehydrogenazą alkoholową przekształca trafiający tam etanol w - uwaga - trujący aldehyd octowy (CH3CHO). Nim acetoaldehyd zdoła nam zaszkodzić, zwykle zamieniany jest przez inny enzym - dehydrogenazę aldehydową - w stosunkowo niegroźny kwas octowy (CH3COOH).

Która z tych substancji ma związek z kacem? Biochemicy typują aldehyd octowy. To jemu należy przypisać pierwsze objawy nudności i bóle głowy nękające nas nazajutrz. Tę właściwość acetoaldehydu wykorzystano m.in. w lekach odwykowych aplikowanych alkoholikom - antabus lub esperal blokują dehydrogenazę aldehydową. To sprawia, że aldehyd octowy gromadzi się w coraz większych ilościach. Efektem są ostre bóle głowy, nudności i wymioty tak dotkliwe, że nawet długoletni pijacy decydują się na zerwanie z nałogiem.

Kolejne dowody obciążające acetoaldehyd pochodzą z Japonii. Połowa mieszkańców tego kraju ma niekorzystną wersję genu dehydrogenazy aldehydowej. Skutek? - Już po kilku czarkach sake przeżywają męki takie, jakby wszyto im esperal - mówi Wayne Jones z Instytutu Medycyny Sądowej w Linkoeping (Szwecja).

CH3OH, czyli teoria klina

Jones, uważany za weterana badań nad biologicznymi skutkami nadużycia alkoholu, przeprowadził wiele eksperymentów, z których wynika, że to nie pochodne etanolu są głównym sprawcą kaca, lecz metanol (CH3OH). Ten silnie trujący alkohol obecny jest nie tylko w denaturacie (podobieństwo słowa "denaturat" do słowa "denat" można więc odczytać jako niezamierzoną przestrogę), ale też w bardzo wielu napojach wyskokowych. Dlatego to, co się pije, jest równie ważne jak to, ile się pije.

Jones jest autorem frapującego doświadczenia, w którym pojąc ochotników różnymi trunkami, porównywał nękające ich nazajutrz dolegliwości. - Najgorsze męczarnie powodowały napoje o największej zawartości metanolu. Pierwsze miejsce zajął burbon - amerykańska whisky. Objawy kaca słabły w kolejności: koniak, czerwone wino stołowe, rum, markowe czerwone wino, whisky, białe wino, gin, wódka oraz czysty spirytus. Ten ostatni przyprawiał co najwyżej o lekki ból głowy.

Już w 1987 r. Jones zauważył, że kac utrzymuje się długo po wydaleniu ostatnich produktów rozpadu etanolu. Nasila się zaś proporcjonalnie do ilości spożytego metanolu. Wykazał, że choć dehydrogenazy alkoholowa i aldehydowa uczestniczą w przemianie obu alkoholi, to jednak etanol rozkładany jest dziesięciokrotnie szybciej. Co więcej, okres metabolizowania metanolu zbiega się z najbardziej przykrymi objawami kaca. Jak je osłabić? Strzelić klina. Dostarczenie organizmowi niewielkiej dawki etanolu zahamuje na pewien czas rozkład metanolu. Dlaczego? Bo obie dehydrogenazy priorytetowo traktują etanol; dopiero gdy się z nim uporają, biorą się do metanolu. Z tego względu etanol stosuje się jako odtrutkę przy zatruciach metanolem. Klin sprawia, że metanol rozkładany jest stopniowo, dzięki czemu najbardziej szkodliwy produkt jego metabolizmu - kwas mrówkowy (HCHO) - gromadzi się w mniejszych ilościach. To zaś łagodzi objawy kaca.

Jones zwraca uwagę również na inny związek blokujący przemianę metanolu. To 4-metylopirazol, chyba najbardziej niedoceniany środek zapobiegający objawom kaca. Jak skuteczny? W 1993 r. uczeni z uniwersytetu w Monachium zażyli niewielką dawkę tego specyfiku i popili go sporą ilością wiśniówki. - Było jej wystarczająco dużo, by "uziemić" nas na tydzień. Skończyło się niewielkim bólem głowy - wspomina Thomas Gilg, jeden z uczestników eksperymentu.

SHCH2CH(NHCOCH3)COOH, czyli teoria Pliniusza

Za jeden z najlepszych środków na kaca uchodzi dostępna na receptę N-acetylocysteina - SHCH2CH(NHCO-CH3)COOH - (NAC). Neutralizuje ona wolne rodniki tlenowe, które wydzielają się podczas rozkładu alkoholi.

Wolne rodniki to cząsteczki zachowujące się jak komórkowi chuligani. Skutkiem ich działania jest 50 najróżniejszych dolegliwości. Jednym z unieszkodliwiających je związków jest glutation. Po alkoholowej libacji jego moce przerobowe bywają jednak niewystarczające. Jeśli NAC w porę pospieszy z odsieczą, skutki przepicia bywają dużo łagodniejsze.

- Słyszałem o przypadkach, kiedy jeden-dwa gramy tego specyfiku w 20 minut przywracały jasność umysłu - mówi Carl Waltenbaugh z Northwestern University w Chicago.

NAC działa w sposób zbliżony do... sowich jajek. Pozostanie tajemnicą, w jaki sposób Pliniusz Starszy już 20 wieków temu wpadł na pomysł, by stosować je na kaca. Dopiero niedawno okazało się, że zawierają sporo cysteiny, aminokwasu niezbędnego do syntezy glutationu.

Hormon antydiuretyczny, czyli dlaczego suszy

Nieodłącznym elementem porządnego kaca jest szaleńcze pragnienie, z którym budzimy się następnego dnia. To efekt działania alkoholu na przysadkę mózgową. Jedną z jej funkcji jest pobudzanie wydzielania wazopresyny - hormonu antydiuretycznego (ADH). Wazopresyna przeciwdziała odwodnieniu organizmu. Gdy organizm musi zatrzymać wodę, ADH zwiększa przepuszczalność kanalików zbiorczych w nerkach, dzięki czemu znaczna ilość wody ulega wchłonięciu.

Alkohol drastycznie zaburza wydzielanie wazopresyny. Jej niedobór upośledza wchłanianie wody, czego pierwszym symptomem jest konieczność częstych wizyt w toalecie. Pomimo że wciąż popijamy, utrata płynów nie jest rekompensowana przez wodę zawartą w trunkach. W efekcie dochodzi do znacznego odwodnienia. Przejawem tego jest suchość w gardle i kurczenie się... mózgu. To zaskakujące odkrycie nie budzi wątpliwości naukowców. Twierdzą, że podejmując rozpaczliwą walkę z odwodnieniem, organizm "pożycza" wodę z tych organów, które mają jej najwięcej. Do takich należy mózg. Choć sam nie jest unerwiony, pokrywa go warstwa tkanki łącznej zwana oponą twardą łącząca się z czaszką za pomocą wrażliwych włókien. - Kiedy objętość mózgu się zmniejsza, opona twarda ulega zniekształceniu, włókna zostają podrażnione. To może być jedna z przyczyn tępego bólu głowy - twierdzi prof. Waltenbaugh. Część uczonych jest zdania, że to nie kurczenie się mózgu, lecz raczej towarzysząca odwodnieniu utrata ważnych jonów, jak sód, potas, wapń i magnez, zmusza nas do aplikowania sobie zimnych kompresów.

C6H12O6, czyli teoria osłabienia

Nie mniejszy zamęt alkohol czyni we krwi. Zmniejsza ilość znajdującej się w niej glukozy (C6H12O6), prowadząc do groźnej niekiedy hipoglikemii. Ponieważ glukozy potrzebują wszystkie komórki ciała, wszelkie zakłócenia jej ilości odczuwamy niemal natychmiast (od podaży glukozy uzależnione są zwłaszcza komórki mózgu, które same glukozy nie magazynują i przestają funkcjonować już w kilka minut od przerwania jej dostawy). Stąd tak różnorodne objawy hipoglikemii: ogólne osłabienie, przyspieszone tętno, drżenie rąk, a niekiedy drgawki wszystkich mięśni. Stąd też charakterystyczne dla kaca poczucie obcości własnego ciała - bezsilnego i rozedrganego jak galareta.

Zbiór trzeźwych rad

Co zatem zrobić, by uniknąć syndromu dnia następnego? Nie pić? W sylwestra? Nie, to żadne rozwiązanie. Najlepiej zastosować się do 'zbioru trzeźwych rad", który przygotowaliśmy, korzystając z bogatego bagażu własnych doświadczeń i wybranych publikacji naukowych.

Przed

Na bal najlepiej staw się wyspany i wypoczęty.

Jeśli palisz, tego dnia powinieneś sięgać do paczki dwukrotnie rzadziej - nikotyna potęguje zatrucie alkoholowe.

Godzinę przed wyjściem najedz się porządnie (najlepiej tłusto) i popij obficie (ale nie alkoholem). Dzięki temu proces przyswajania etanolu zacznie się później i będzie rozciągnięty w czasie.

Zaplanuj, co i ile będziesz dziś pił. Pierwsze uchroni cię przed ciężkim kacem, drugie - przed spiciem się na umór.

W trakcie

Kolejne drinki wychylaj nie częściej niż co 20 minut, bo tyle bowiem potrzebuje organizm na wchłonięcie alkoholu.

Nie przytrzymuj alkoholu w ustach. Delektowanie się daje taki sam efekt jak picie przez słomkę. Alkohol przyjmowany w ten sposób szybciej (bo z pominięciem wątroby) uderza do głowy.

Nie mieszaj alkoholi! Mając do wyboru - postaw na gin lub wódkę. Unikaj ciężkich gatunkowych trunków. Nigdy nie przepijaj piwem ani szampanem. Zawarty w nich dwutlenek węgla przyspiesza wchłanianie etanolu.

Po

Dwie szklanki wody przed pójściem do łóżka (by uniknąć odwodnienia),

rano: kogel-mogel lub jajecznica (niekoniecznie z sowich jaj), puszka bogatego w jony napoju izotonicznego (np. Izostar albo Dynamic), szklanka obfitującego w potas soku pomidorowego (chyba że ktoś woli banany), herbata z cytryną (kwas askorbinowy unieszkodliwia wolne rodniki) i co najmniej dwiema łyżeczkami miodu (zawarta w nim fruktoza przyspiesza rozkład szkodliwego aldehydu octowego).

Uważaj z paracetamolem, który nasila uszkadzające działanie alkoholu na wątrobę,

nie nadużywaj środków przeciwbólowych aspirynopochodnych (np. Alka-Prim, Alka-Seltzer, które zmniejszając ból głowy, nadwerężają i tak już podrażnioną przez alkohol śluzówkę żołądka).

A gdyby sępy nadal krążyły nad twoim łóżkiem, przemóż się i wychyl jednego głębszego.

Wiesz już wszystko? No, to szampańskiej zabawy!

Więcej o: