Lancia Musa 1.9 Multijet

Lancia od dawna kojarzy się z dobrym smakiem, elegancją, komfortem i wyrafinowanym designem. Czy to samo powiemy także o minivanie zbudowanym na płycie popularnego auta klasy B?
Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo z Fiatem Idea. W Musie inne są jednak reflektory, a chromowana kratka wlotu powietrza nawiązuje do pozostałych modeli Lancii. Całkowicie zmieniono także tylną pokrywę i lampy. Jak przystało na Lancię, szczególnie zadbano o komfort i wyszukaną stylistykę. Oba modele to jednobryłowe minivany powstałe na płycie podłogowej Punto. Czy zatem Musa to jedynie Fiat Idea w eleganckim opakowaniu?

Lancia jest bardziej dopracowana, poszczególne elementy staranniej wykonane, a materiały wykończeniowe lepszej jakości. Ale we wnętrzu Musa także przypomina swojego bliźniaka - tablica przyrządów z centralnie umieszczonymi wskaźnikami i wysoko położoną dźwignią zmiany biegów, pokrętła sterujące klimatyzacją. Wszystko utrzymane w estetyce a'la Lancia. Szkoda tylko, że nie dopracowano mechanizmu otwierania schowków umieszczonych po obu stronach deski rozdzielczej. Podobnie jak w Idei musisz znaleźć właściwy sposób podnoszenia ich pokryw, bo w przeciwnym razie może to sprawić sporo kłopotów, zwłaszcza podczas jazdy.

W porównaniu z ofertą Idei w Musie zabrakło najsłabszego benzynowego silnika 1.2 16V (80 KM) - są za to 1.4 16V (95 KM) i turbodiesle 1.3 Multijet (70 KM) oraz 1.9 Multijet (100 KM). Po pierwszych jazdach zwolennikom ekonomicznej eksploatacji polecam "polskiego" turbodiesla 1.3, jednak zważywszy na to, że właściciel Lancii zapewne bardziej ceni sobie komfort i przyjemność podróżowania, radzę wybrać mocniejszego Multijeta. Z tą właśnie jednostką Musa najbardziej przypadła mi do gustu podczas pierwszych testów na drogach północno-wschodnich Włoch. Sto koni wystarcza, aby auto było żwawe, a dzięki dobrze zestrojonemu zawieszeniu nie przeżywałem stresu związanego ze zbytnimi przechyłami nadwozia na zakrętach.

Z silnikami współpracują 5-stopniowe ręczne skrzynie biegów, do których dołączy zautomatyzowana przekładnia DFN - kojarzona z motorami 1.4 16V

i 1.3 Multijet - umożliwiająca przełączenie na tryb sekwencyjny.

W salonach Musa dostępna będzie w dwóch wersjach wyposażenia: Oro i Platino. Obie oferują wiele już w standardzie, m.in: ABS, dwie poduszki powietrzne, kurtyny, trzypunktowe pasy bezpieczeństwa na wszystkich fotelach oraz elektrycznie sterowane szyby i lusterka. Dopłaty wymagają poduszki boczne, ESP, a także dwuczęściowy panoramiczny szklany dach Sky Dome. Cena najtańszej wersji Musy na włoskim rynku ma oscylować wokół 17 500 euro. Nie wiadomo, czy auto będzie tyle kosztować także nad Wisłą - minivan Lancii trafi do nas na początku przyszłego roku.

opinia auto+

Musa nie dorówna popularnością Idei - minivanowi Fiata, ale łącząc luksus z funkcjonalnością, ma szansę trafić w potrzeby klientów o wyższych wymaganiach