Volkswagen Caddy Kombi

Nowy Caddy poza nazwą nie ma nic wspólnego ze swym poprzednikiem. Jest przedstawicielem generacji małych aut wielozadaniowych, o pojemnym i uniwersalnym nadwoziu, której początek dały francuskie kombivany.
Nieczęsto dziennikarze auto+ mogą jeździć nowym modelem made in Poland, więc każde auto dołączające do nielicznego grona pojazdów produkcji krajowej od razu staje się wydarzeniem. Zwłaszcza, że rocznie poznański zakład Volkswagena ma opuszczać 90-100 tysięcy egzemplarzy nowego Caddy. Zobaczmy, co to za samochód i jak się spisuje.

Osobowy i dostawczy

Caddy powstał na tej samej płycie podłogowej co Golf V i Touran, z którymi dzieli ponad połowę części. Również kształt nadwozia ma podobny do volkswagenowskiego minivana. W rezultacie - zupełnie odmiennie niż w poprzedniej generacji - przedział pasażerski zintegrowano z segmentem ładunkowym. Ułatwia to opracowanie obok wersji ściśle użytkowych (furgon) także odmian osobowych (kombi). W wersji pasażerskiej mieści się pięć osób, a oferowany będzie również wariant siedmiomiejscowy. Dostęp do drugiego rzędu siedzeń uzyskujemy po odsunięciu prawych drzwi (o szerokości 700 mm); lewe tylne drzwi to opcja. Kierowca ma do dyspozycji dwupłaszczyznową regulację położenia kolumny kierownicy, ale już siedzisko fotela o zmiennej wysokości wymaga dopłaty. Wygodny jest "stojący" pedał przyspieszenia (z osią obrotu w podłodze) - takie rozwiązanie zapobiega zmęczeniu stopy. Bardzo precyzyjnie pracuje dźwignia zmiany biegów o krótkich skokach. Spore lusterka zewnętrzne ułatwiają obserwację drogi. Ergonomia tablicy przyrządów ze wskaźnikami o dużych, wyraźnych tarczach nie budzi zastrzeżeń w przeciwieństwie do tworzyw wykończeniowych o niezbyt przyjemnej w dotyku, twardej fakturze. Niestety, schowek przed pasażerem nie jest zamykany. Pod dachem, nad przednią szybą, umieszczono głęboką półkę, na której można położyć nawet aktówkę formatu A4. Kieszenie w drzwiach mieszczą 1,5-litrową butelkę napoju.

Tylne siedzenia oferują co najwyżej przeciętny komfort podróżowania, do zaakceptowania tylko na krótkich dystansach. Są twarde i słabo wyprofilowane. Kolejnym minusem jest brak uchwytów i podłokietników. Pasażerowie siedzący z tyłu nie będą się za to uskarżać na brak miejsca na nogi i nad głowami. W podłodze umieszczono zamykane skrytki na podręczne drobiazgi. Tylne szyby są uchylane.

Na wszystkich miejscach zamontowano trzypunktowe, bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa. W seryjnym wyposażeniu auta znajdziesz jeszcze dwie czołowe poduszki powietrzne. Elektrycznie sterowane szyby przednie, klimatyzacja i ogrzewane siedzenia wymagają dopłaty.

Triumf nad przestrzenią

Niewątpliwym atutem Caddy jest bagażnik - dostępny po otwarciu drzwi o nierównej szerokości skrzydeł w tylnej ścianie nadwozia. Ma on regularny kształt, a elementy zawieszenia nie wnikają do wnętrza, dzięki czemu szerokość między nadkolami wynosi 1172 mm, a płaska podłoga nie utrudnia załadunku. Niestety, zamiast schowków przewidziano tylko siatkowe kieszenie pod dachem. Razi widoczna goła blacha i twarde osłony ścian bocznych. Pełnowymiarowe koło zapasowe ulokowano w koszu pod podłogą. Pojemność bagażnika można powiększyć do 2305 l, składając oparcia tylnego siedzenia asymetrycznie (w proporcji 2:1) lub obracając je - w całości lub w części - do tzw. pozycji portfelowej. Operacja ta jest łatwa, a to za sprawą pomocniczych sprężyn gazowych, które unoszą siedziska. Nie trzeba wyjmować przy tym zagłówków. Kanapy nie można jednak wymontować, a podpórki blokujące ją w położeniu pionowym ograniczają przestrzeń ładunkową. Bagażnik wyposażono w roletę, zaczepy do mocowania przewożonych przedmiotów oraz miękką siatkę oddzielającą go od kabiny.

Czekając na TDI

Volkswagen Caddy będzie oferowany z dwoma silnikami benzynowymi i dwoma wysokoprężnymi. Wszystkie współpracują z mechanicznymi skrzyniami biegów o pięciu przełożeniach. Podczas pierwszych jazd były dostępne tylko auta napędzane nowym zasilanym pompo- wtryskiwaczami wolnossącym dieslem SDI 2,0 l/70 KM (51 kW) oraz jednostką benzynową 1.4 16V/75 KM (55 kW). Pierwszy z tych motorów - ciężki i głośny - nie zapewnia ważącemu dwie tony (z obciążeniem) Volkswagenowi godziwej dynamiki, choć nie pali dużo i odznacza się elastycznością. Na pewno lepszym źródłem napędu będzie sprawdzony turbodiesel TDI 1,9 l/104 KM (77 kW). Z kolei jednostka benzynowa 1.4 wystarczy do sprawnego poruszania się po mieście, jednakże kosztem ponad 10 l paliwa zużytego na 100 km. Natomiast silnik 1.6 102 KM przy zbliżonej ekonomice jazdy umożliwi Caddy'emu uzyskanie osiągów godnych auta osobowego.

Przednie zawieszenie na kolumnach MacPhersona przejęto z Golfa i Tourana, z tyłu zdecydowano się na sztywną oś prowadzoną na wzdłużnych resorach piórowych. Jest ona odporna na przeciążenia, ale nie gwarantuje wysokiego komfortu i szczególnie dobrych własności jezdnych. Za to elektryczne wspomaganie układu kierowniczego to rozwiązanie oszczędne i skuteczne. Przy kołach są montowane hamulce tarczowe. Układy ABS i TC znajdziesz w wyposażeniu seryjnym, ESP to opcja.

Caddy trafi do sprzedaży w Niemczech w lutym 2004 r., w polskich salonach pojawi się wkrótce potem. Producent duże nadzieje wiąże z planowaną towarowo-osobową odmianą Mixt ze sztywną przegrodą i kratką za drugim rzędem siedzeń. Ceny i specyfikacje wyposażenia nie są znane, ale przedstawiciele firmy poinformowali, że w Europie auto będzie około 10% droższe od porównywalnych wersji konkurenta - Renault Kangoo.

Opinia auto+

Caddy Kombi to pośrednie ogniwo między autem osobowym a dostawczym. Samochód wielozadaniowy - nie rozpieszcza komfortem, ale jest praktyczny

Więcej o: