Fiat Seicento 1.1 Actual

Zakończyliśmy test długodystansowy (30 000 km) najlepiej sprzedawanego samochodu w Polsce - Seicento w ciągu czterech miesięcy przejechało 20 tys. km.
Kiedy w listopadzie rozpoczęliśmy test, licznik Fiata Seicento wskazywał 1200 km. Jeździliśmy autem w podstawowej wersji wyposażenia Actual, ale z licznymi dodatkami. Spodobały nam się szersze koła oraz ułatwiające jazdę elektryczne wspomaganie układu kierowniczego. Niestety, oponami Pirelli (165/55 R 13) cieszyliśmy się tylko przez kilkaset kilometrów. Nadchodząca zima wymusiła zmianę ogumienia. Założyliśmy opony Dębica Frigo 145/70 R 13 - węższe niż letnie gwarantowały dobrą sterowność na zaśnieżonych drogach. Mogliśmy to sprawdzić podczas zimowych wyjazdów w Tatry, gdzie mały Fiacik zawsze dowoził nas do celu podróży. Jednak założenie tak wąskich opon na szerokie aluminiowe obręcze ma również negatywne konsekwencje, co ujawniło się podczas jazdy w mieście. Ogumienie niewystarczająco chroniło obręcze i wjeżdżając na krawężnik trzeba było bardzo uważać, by nie uszkodzić felg. Dlatego do Seicento z seryjnymi aluminiowymi obręczami lepiej założyć jednak nieco szersze opony.

O nasze bezpieczeństwo dbały przede wszystkim skuteczne i łatwo wyczuwalne hamulce oraz czekająca w pogotowiu poduszka powietrzna. Pozostałe elementy wyposażenia (elektrycznie sterowane szyby czy metaliczny lakier) są mniej przydatne. W 3-drzwiowym Seicento można byłoby się obejść nawet bez centralnego zamka. Brakowało natomiast radia.

Na początku denerwowała nas głośna praca silnika i wyraźny hałas wydawany przez łożyska kół. Z biegiem czasu samochód robił się coraz cichszy, a dźwięki stawały się przyjaźniejsze dla ucha. Różnica była najbardziej odczuwalna podczas dynamicznej jazdy.

Oszczędnie wyposażony

Test przebiegł bez poważnych problemów. Samochód był eksploatowany intensywnie, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku. Staraliśmy się unikać szybkiej jazdy przy nie rozgrzanym silniku, gdyż szkodzi to jednostce napędowej, szczególnie w zimowych warunkach, kiedy na zewnątrz panuje niska temperatura i olej podczas rozruchu jest gęsty. Trudno było precyzyjnie określić temperaturę silnika, ponieważ w Seicento brakuje jej wskaźnika. Testowane auto miało tylko prędkościomierz i wskaźnik poziomu paliwa.

Oszczędności producenta w małym Fiacie są wyraźnie widoczne. W środku jest dużo blachy nieosłoniętej tapicerką. Zetknięcie z nią w mroźne dni nie jest przyjemne. Korek wlewu paliwa nie zamyka się na klucz, jednak nie ma się co dziwić - Seicento należy do najtańszych aut na rynku. Ważniejsze jest to, że Fiat stanął na wysokości zadania w innej kwestii - zdarzało się nam przejechać autem w ciągu jednego dnia ponad 600 km i byliśmy znacznie mniej zmęczeni niż można by się spodziewać. Powody do narzekań mogą mieć jednak pasażerowie podróżujący na długich dystansach z tyłu - pionowo ustawione oparcie i ograniczona ilość miejsca sprawiają, że nie jest im wygodnie.

Na Seicento raczej nie będzie narzekać kierowca. Stosunkowo wygodną pozycję w tak małym aucie pomagają znaleźć wysoko zamocowane przednie fotele. Mocny - jak na niewielką masę auta - silnik i długie przełożenia skrzyni biegów sprzyjają komfortowi jazdy, jeśli nawet podróżujesz autostradą z prędkością przekraczającą 130 km/h. Również do zawieszenia nie można mieć poważnych zastrzeżeń. Mały Fiat prowadzi się pewnie i pozwala szybko zareagować w razie poślizgu. Dobrze działają również elektryczne wspomaganie układu kierowniczego i łatwo wyczuwalne hamulce. W sumie Fiacikiem jeździ się przyjemnie, a jedyną dającą się we znaki wadą jest nieprawidłowe rozmieszczenie pedałów.

Fiat Seicento jest samochodem miejskim, ale tak naprawdę dla dwóch osób czy nawet rodziny z małym dzieckiem to wszechstronny i oszczędny środek transportu. Już najtańsza wersja małego Fiata ma mocny silnik - 1.1 o mocy 54 KM. To bardzo duży postęp w stosunku do dużo słabszego Cinquecento 700, nie mówiąc o przepaści, jaka dzieli Seicento i Malucha.

Bezobsługowy

W wypadku Seicento okres pomiędzy przeglądami jest dość długi i wynosi 20 tys. km. Obniża to koszty eksploatacji. Testowane Seicento pokonało cały dystans bez żadnej awarii - nawet żarówka się nie przepaliła. Jedynym niedomaganiem, jakie zauważyliśmy, był chwilowy zanik działania elektrycznego układu wspomagania kierownicy, co następowało po uruchomieniu zimnego motoru. Wystarczyło jednak ponownie zapalić silnik, by usterka zniknęła. Ponieważ problem ten pojawił się tylko kilka razy i łatwo można było go doraźnie usunąć, postanowiliśmy odłożyć naprawę do przeglądu przy 20 tys. km.

Przy przebiegu 15 tys. km nie powiod-ła się próba uruchomienia wycieraczki tylnej szyby. Powodem jednak nie była awaria, lecz działanie amatorów cudzej własności. Koszt zakupu całego ramienia wycieraczki w autoryzowanej stacji obsługi (ASO) Fiata wyniósł 82 zł.

Przed zakończeniem testu (po przejechaniu 19 tys. km) nasz Fiat przeszedł badania na hamowni, gdzie wypadł nadspodziewanie dobrze. Testowane Seicento zamiast 54 rozwijało moc 57 KM, a moment obrotowy był wyższy o 4 Nm (92 Nm) od podawanego w danych fabrycznych. Lepsze były także pozostałe osiągi. Producent informuje, że samochód przyspiesza do 100 km/h w czasie 14,5 s. Testowany egzemplarz potrzebował na osiągnięcie "setki" 13 s i łatwo przekraczał podawaną przez producenta prędkość maksymalną (150 km/h). Podczas zimowej eksploatacji Seicento zużywało w mieście mniej niż 8 l/100 km, natomiast na trasie spalanie spadło poniżej 6 l/100 km. Płynna jazda poza miastem gwarantowała, iż po każdych 100 km z baku ubędzie ok. 5 l paliwa Pb 95. Średnie zużycie benzyny w całym teście wyniosło 6,7 l/100 km.

Lepszy niż myślisz

Po zakończeniu testu nie było widać śladów nadmiernego zużycia eksploatacyjnego samochodu. Nie zauważyliśmy również ubytku oleju w silniku. Jedynym efektem przejechania 20 tys. km była zardzewiała szyna mocowania fotela pasażera. Zimowe solenie dróg nie zrobiło wrażenia na ocynkowanej karoserii, ale korozja zaatakowała niedokładnie zabezpieczoną część we wnętrzu.

Podczas przeglądu w ASO Fiata oprócz wykonania standardowych czynności oczyszczono zaciski układu hamulcowego, zamki w drzwiach i klapie bagażnika oraz sprawdzono zasilanie wspomagania układu kierowniczego. Zimą zdarzało się, że przybrudzone zamki drzwi pracowały ciężko.

Nasze Seicento pojechało także do niezależnej stacji kontroli pojazdów, gdzie zbadaliśmy stan techniczny auta. Specjaliści nie znaleźli śladów nadmiernego zużycia ani usterek. Żadnych wycieków oleju, niska emisja substancji szkodliwych w spalinach, brak luzów w zawieszeniu i układzie kierowniczym, amortyzatory w bardzo dobrej kondycji i sprawne hamulce uwiarygodniły nasze wrażenia. Ekspert sprawdził twardość lakieru oraz równomierność jego położenia na wszystkich elementach samochodu - i nie miał zastrzeżeń. Wniosek - bez obawy o szybkie zmatowienie można korzystać z myjni automatycznych.

Rozpoczynając test, mieliśmy pewne obawy - przejechanie 20 tys. km w ciągu czterech miesięcy miejskim autem może nie być łatwe. Jazda okazała się jednak znacznie mniej męcząca niż się spodziewaliśmy. Biorąc pod uwagę fakt, że testowaliśmy jeden z najtańszych samochodów na rynku, jesteśmy mile zaskoczeni.