Weekend ze Sparkiem | Grunwald

Nie masz pomysłu na weekend? Chętnie wybrałbyś się za miasto, ale boisz się podróży małym autem? Niepotrzebnie. Podpowiadamy, gdzie i za ile można takim maluchem pojechać. W naszym cyklu co tydzień ciekawe miejsca, ciekawa trasa i wrażenia z jazdy nowym Chevroletem Sparkiem

Grunwald - tę nazwę znają wszyscy Polacy, ale ilu z was odwiedziło pola grunwaldzkie? Ja do tej pory nie miałem okazji, dlatego korzystając z wolnego weekendu obrałem kierunek północny.

Auto: Chevrolet Spark 1.2 LT
Odległości:
Gdańsk - Grunwald 159 km
Olsztyn - Grunwald 63 km
Toruń - Grunwald 135 km
Warszawa - Grunwald 190 km
Długość (mojej) trasy: 411 km
Średnie zużycie paliwa: 6,2 l/100 km
Koszt paliwa: ok. 111 zł

Bitwa pod Grunwaldem, jak wszyscy wiedzą, odbyła się w 1410 roku, ale na tym zazwyczaj nasza wiedza się kończy. Owszem, wiemy o dwóch mieczach, że biliśmy się ramię w ramię z Litwinami, by pokonać Krzyżaków. Czy powinniśmy poprzestać na tak skromnej wiedzy? Myślę, że nie, dlatego warto nieco ją poszerzyć. Dodatkową zachętą do tego jest rocznica 600-lecia bitwy, która przypada właśnie w tym roku.

Podłoże konfliktu polsko-krzyżackiego sięgało początku XIV-wieku. Spór o Pomorze, Kujawy, czy ziemię Dobrzyńską trwał długie lata. Królestwo Polskie wygrywało sprawy z Zakonem przed sądami papieskimi, jednak ten nie był skory do wywiązania się z zobowiązań wyroków. Konflikt odnowił się z nową siłą, gdy na Żmudzi wybuchło powstanie antykrzyżackie. Król Polski Władysław Jagiełło nie zgodził się na zachowanie neutralności, co oznaczało wojnę.

Bitwa pod Grunwaldem odbyła się 15 lipca 1410 roku. Naprzeciw siebie stanęły dwie armie, każda złożona z kilku obozów. Po stronie polskiej do walki stanęło 90 chorągwi (w tym 40 polskich) i 29 tys. żołnierzy. Po naszej stronie byli nie tylko Litwini, ale też Rusini, Tatarzy, Mołdawianie i Czesi. Na czele naszych wojsk stanął Władysław Jagiełło. Naprzeciw Ulrich Von Jungingen, Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego, zgromadził 51 chorągwi, 21 tys. rycerzy konnych i 6 tys. pieszych, posiłkując się wojskiem zaciężnym. Bitwa rozpoczęła się koło południa, a zakończyła przed zachodem słońca wielkim zwycięstwem sił polsko-litewskich. Dla Zakonu oznaczało to schyłek jego potęgi.

W tym roku przypada 600-lecie bitwy. Z tej okazji na polu bitwy odbędzie się ogromna ilość atrakcji - i to nie tylko w weekend. Pierwsze turnieje zostaną rozegrane już w środę 14 lipca. Wtedy swoje umiejętności zaprezentują łucznicy i rycerze władający długimi mieczami. Dzień później 15 lipca na miejsce bitwy przybędą wraz z chorągwiami konnymi Władysław Jagiełło, Książę Witold oraz Wielki Mistrz Urlich von Jungingen. Na odwiedzających czekają też inne atrakcje, jak turnieje konne, warsztaty rzemiosła średniowiecznego, czy muzyki dawnej. Największą atrakcją będzie jednak inscenizacja bitwy, która ma to do siebie, że nie zawsze idzie zgodnie z planem, ale zawsze jest widowiskowa. Aby ją zobaczyć nie trzeba brać długiego urlopu, gdyż odbędzie o godzinie 14-tej, w sobotę 17 lipca. Cała impreza zakończy się w niedzielę mszą świętą trydencką w oprawie średniowiecznej.

Jadąc na pole bitwy od strony wsi Grunwald, trwają gorączkowe prace budowlane. Tuż przy szosie powstaje Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej, które obecnie mieści się w Stębarku. Jest spora szansa, że w momencie rozpoczęcia obchodów nowe Muzeum będzie już gotowe.

Samo miejsce bitwy to nie jedyna atrakcja tego regionu. W samej gminie Grunwald można znaleźć kilka zabytkowych kościołów, m.in. w Gierzwałdzie, Rychnowie, Mielnie, czy np. pałac w Pacółtowie. Jak tylko temperatury stają się nieco łaskawsze, w okolicy można zakosztować kąpieli w jednym z wielu pięknych i malowniczych jezior. Ich zaletą jest cisza i spokój, a tego nie znajdziemy już na szlaku wielkich jezior mazurskich. Na miłośników przyrody czeka także Park Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich.

Pomysł na wyjazd był świetny, chociaż jak tylko podjąłem decyzję uświadomiłem sobie odległość jaką miałem przed sobą. Aby zobaczyć pole średniowiecznej bitwy, wyjeżdżając ze stolicy trzeba przebyć prawie 200 km. Po pierwsze to trochę daleko, po drugie w tak małym aucie może być to męczące. Jak się okazało nic bardziej mylnego. Jeśli podróżujemy we dwójkę nie będziemy mieć problemów z zabraniem "pełnego ekwipunku", a siedzenia mimo długiej podróży (zakorkowane trasy wylotowe mocno się przyczyniają do wydłużenia czasu przejazdu) okazały się bardzo wygodne i nie wymuszały dodatkowych postojów. Innymi słowy, małym autem też można wybrać się nawet na nieco dłuższą wycieczkę i nie musi to oznaczać wyrzeczeń.

Marcin Lewandowski


ZOBACZ TAKŻE:

Weekend ze Sparkiem | Świętokrzyskie

Więcej o: