Pod wieloma względami Płock pozostaje wyjątkowym miastem. A to ze względu na wiszący kiedyś - i to dosłownie - w powietrzu most, a to ze względu na wyjątkowo udane - już całkiem poważnie - imprezy. Pozostanie wyjątkowym także z tego względu, że będzie ostatnim ośrodkiem miejskim tej wielkości w kraju, w którym nie będzie opłat za parkowanie w centrum.
Dyskusja na ten temat wróciła w sposób naturalny. Poprzedni prezydent Płocka Mirosław Milewski przekazał do gminnej spółki Rynex plac przy Nowym Rynku po to, by ta w porozumieniu z zachodnim inwestorem zajęła się budową galerii handlowo-rozrywkowej. Z różnych powodów do inwestycji nie doszło, w międzyczasie powstały w mieście trzy galerie i inwestorzy z Nowego Rynku wycofali się.
Rynex został z placem, za który musi płacić podatek, sprzątać go latem ze śmieci, a zimą - odśnieżać. Jednocześnie wynająć komercyjnie nie może, bo stoją na nim zaparkowane na tygodnie auta. Spółka zaczęła więc domagać się wprowadzenia opłat za parkowanie na Nowym Rynku, by wywołać na nim rotację. Zaraz potem zaczęło się rozważanie, czy do Płocka nie powinny wrócić płatne strefy parkowania.
Momentalnie zaprotestowało ponad 200 rzemieślników: właścicieli sklepów, cukierni, kwiaciarni, gabinetów kosmetycznych i innych, a nawet bankowców prowadzących swój small biznes przy ul. Królewieckiej i przy Nowym Rynku. Poprosili prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego, by nie wprowadzał żadnych opłat w centrum.
Ich koronnym argumentem był fakt, że wszystkie galerie handlowe, jak Wisła, Mazovia, Mosty, Echo, czy hipermarkety - Auchan, Obi czy Nomi - oferują bezpłatne parkingi. - A my w centrum Płocka ze swoim biznesem jesteśmy jak wielka galeria handlowa, tyle że bez dachu - przekonywał jeden z protestujących Andrzej Majkowski. Wskazywał na obumieranie handlu w centrum Płocka, na to, że np. na targowisku Targpolu pojawiają się wolne pawilony już w centralnej alei. Dodawał, że przecież przez tyle lat samorząd wspierał rozwój small biznesu, walczył z bezrobociem, umożliwiając otwieranie np. gabinetów kosmetycznych, fryzjerskich. - Konkurencyjność tych usług, przy wprowadzeniu opłat w centrum, zmaleje - argumentował Andrzej Majkowski.
Zwolennicy opłat podkreślali, że to jednak nie właściciele sklepów budowali parkingi w centrum, a miasto. Poza tym - jeśli będzie tu łatwiej zaparkować nawet za niewielką opłatą, klientów może przybyć.
Do rzemieślników i właścicieli sklepów dołączyli mieszkańcy bloków przy ul. Królewieckiej, którzy także nie mają zbyt wiele miejsca do parkowania. Gdy protestujący spotkali się w ostatni poniedziałek z Andrzejem Nowakowskim, mieli petycję z 50 podpisami, więcej nie zdążyli zebrać. Nie zbierali jednak dalej, bo prezydent zgodził się z argumentem, że opłaty zmniejszą konkurencyjność tego małego biznesu.
- Nie będziemy wprowadzać płatnych stref pakowania w centrum - oświadczył nam w czwartek.
Dodał, że także przez jakiś czas nie zgodzi się, aby takie opłaty za parkowanie na placu przy Nowym Rynku wprowadziła spółka Rynex.
Pomysł płatnych stref parkowania nie dotyczył tylko centrum i okolic ul. Królewieckiej. Mogą się one okazać najbardziej potrzebne w okolicach... Urzędu Miasta. Wielu urzędników przyjeżdża do pracy samochodami, wypełnia pobliskie parkingi i dla petentów miejsca już brakuje.
Sam magistrat pracuje coraz sprawniej, coraz szybciej załatwia się w nim wiele spraw. Bywa więc teraz, że więcej czasu zajmuje znalezienie przed ratuszem miejsca na zaparkowanie auta niż załatwienie sprawy. Kłopot mają zwłaszcza osoby, które próbują dostać się do oddziału komunikacji i zatrzymać się przy ul. Kazimierza Wielkiego. Problem rozwiązałoby może wprowadzenie opłat za postój dłuższy niż na przykład godzina.
Przeciwnicy tego rozwiązania tłumaczą jednak, że urzędnicy nie przesiądą się do autobusów Komunikacji Miejskiej, ale wypełnią samochodami parkingi zaraz za strefą płatnego parkowania.
Jeśli więc prezydent deklaruje, że nigdzie nie wprowadzi opłat za postój, władze poprzedniej kadencji popełniły błąd. Chodzi o przeprowadzenie oddziału komunikacji do sąsiadującego z ratuszem byłego biurowca PERN-u - pracownicy oddziału zapchali tę okolicę samochodami. I nie będzie innego rozwiązania, jak oddział ten zabrać i poszukać dla niego miejsca z dogodnym dojazdem i parkingiem.
Dyskusja na ten temat wróciła w sposób naturalny. Poprzedni prezydent Płocka Mirosław Milewski przekazał do gminnej spółki Rynex plac przy Nowym Rynku po to, by ta w porozumieniu z zachodnim inwestorem zajęła się budową galerii handlowo-rozrywkowej. Z różnych powodów do inwestycji nie doszło, w międzyczasie powstały w mieście trzy galerie i inwestorzy z Nowego Rynku wycofali się.
Rynex został z placem, za który musi płacić podatek, sprzątać go latem ze śmieci, a zimą - odśnieżać. Jednocześnie wynająć komercyjnie nie może, bo stoją na nim zaparkowane na tygodnie auta. Spółka zaczęła więc domagać się wprowadzenia opłat za parkowanie na Nowym Rynku, by wywołać na nim rotację. Zaraz potem zaczęło się rozważanie, czy do Płocka nie powinny wrócić płatne strefy parkowania.
Momentalnie zaprotestowało ponad 200 rzemieślników: właścicieli sklepów, cukierni, kwiaciarni, gabinetów kosmetycznych i innych, a nawet bankowców prowadzących swój small biznes przy ul. Królewieckiej i przy Nowym Rynku. Poprosili prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego, by nie wprowadzał żadnych opłat w centrum.
Ich koronnym argumentem był fakt, że wszystkie galerie handlowe, jak Wisła, Mazovia, Mosty, Echo, czy hipermarkety - Auchan, Obi czy Nomi - oferują bezpłatne parkingi. - A my w centrum Płocka ze swoim biznesem jesteśmy jak wielka galeria handlowa, tyle że bez dachu - przekonywał jeden z protestujących Andrzej Majkowski. Wskazywał na obumieranie handlu w centrum Płocka, na to, że np. na targowisku Targpolu pojawiają się wolne pawilony już w centralnej alei. Dodawał, że przecież przez tyle lat samorząd wspierał rozwój small biznesu, walczył z bezrobociem, umożliwiając otwieranie np. gabinetów kosmetycznych, fryzjerskich. - Konkurencyjność tych usług, przy wprowadzeniu opłat w centrum, zmaleje - argumentował Andrzej Majkowski.
Zwolennicy opłat podkreślali, że to jednak nie właściciele sklepów budowali parkingi w centrum, a miasto. Poza tym - jeśli będzie tu łatwiej zaparkować nawet za niewielką opłatą, klientów może przybyć.
Do rzemieślników i właścicieli sklepów dołączyli mieszkańcy bloków przy ul. Królewieckiej, którzy także nie mają zbyt wiele miejsca do parkowania. Gdy protestujący spotkali się w ostatni poniedziałek z Andrzejem Nowakowskim, mieli petycję z 50 podpisami, więcej nie zdążyli zebrać. Nie zbierali jednak dalej, bo prezydent zgodził się z argumentem, że opłaty zmniejszą konkurencyjność tego małego biznesu.
- Nie będziemy wprowadzać płatnych stref pakowania w centrum - oświadczył nam w czwartek.
Dodał, że także przez jakiś czas nie zgodzi się, aby takie opłaty za parkowanie na placu przy Nowym Rynku wprowadziła spółka Rynex.
Pomysł płatnych stref parkowania nie dotyczył tylko centrum i okolic ul. Królewieckiej. Mogą się one okazać najbardziej potrzebne w okolicach... Urzędu Miasta. Wielu urzędników przyjeżdża do pracy samochodami, wypełnia pobliskie parkingi i dla petentów miejsca już brakuje.
Sam magistrat pracuje coraz sprawniej, coraz szybciej załatwia się w nim wiele spraw. Bywa więc teraz, że więcej czasu zajmuje znalezienie przed ratuszem miejsca na zaparkowanie auta niż załatwienie sprawy. Kłopot mają zwłaszcza osoby, które próbują dostać się do oddziału komunikacji i zatrzymać się przy ul. Kazimierza Wielkiego. Problem rozwiązałoby może wprowadzenie opłat za postój dłuższy niż na przykład godzina.
Przeciwnicy tego rozwiązania tłumaczą jednak, że urzędnicy nie przesiądą się do autobusów Komunikacji Miejskiej, ale wypełnią samochodami parkingi zaraz za strefą płatnego parkowania.
Jeśli więc prezydent deklaruje, że nigdzie nie wprowadzi opłat za postój, władze poprzedniej kadencji popełniły błąd. Chodzi o przeprowadzenie oddziału komunikacji do sąsiadującego z ratuszem byłego biurowca PERN-u - pracownicy oddziału zapchali tę okolicę samochodami. I nie będzie innego rozwiązania, jak oddział ten zabrać i poszukać dla niego miejsca z dogodnym dojazdem i parkingiem.







