O obwodnicy Olsztyna mówi się od lat. Droga wciąż jest tylko na papierze, choć jeszcze pod koniec 2005 roku, kiedy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała z władzami miasta porozumienie o przystąpieniu do projektowania obwodnicy, wydawało się, że jej budowa rozpocznie się najpóźniej w 2010 r. Obie instytucje podzieliły się wtedy kosztami przygotowania koncepcji jej powstania - każda dała po 1 mln zł i już w marcu 2006 r. został wyłoniony jej wykonawca.
Życie niestety szybko pokazało, jak wiele komplikacji społecznych, środowiskowych i ekonomicznych niesie za sobą przygotowanie takiej inwestycji. O ile drogowcy kończą już prace nad projektem budowlanym dla południowego odcinka obwodnicy (w ciągu drogi krajowej nr 16), o tyle prace nad jej północno-wschodnim odcinkiem niemal od dwóch lat stoją w miejscu. - Porozumienie z prezydentem Olsztyna było takie, że południową obwodnicę robimy sami. Natomiast w przypadku północno-wschodniej trasy mamy przeprowadzić wstępne prace projektowe, które zakończą się uzyskaniem decyzji środowiskowej dla tej inwestycji - tłumaczy Mirosław Nicewicz, dyrektor GDDKiA w Olsztynie. - Miasto dało nam na to około 1 mln zł.
Decyzja środowiskowa dla tego odcinka uprawomocniła się wiosną 2010 r. Niestety miastu nie udało się zagwarantować jej powstania w tzw. podstawowym programie Rozwoju Polski Wschodniej.
Teraz zresztą nie tylko brak finansowania jest zagrożeniem dla tej inwestycji. Pozytywna decyzja środowiskowa dla obwodnicy ważna jest tylko do wiosny 2014 r. - Jeśli do tego czasu nie opracujemy projektu budowlanego [północno-wschodniego odcinka] i nie uzyskamy zgody na realizację tej inwestycji, to dotychczasowa praca pójdzie na marne. I wszystko trzeba będzie robić od początku - przyznaje Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna. - Dlatego musimy teraz zrobić wszystko, żeby nie zaprzepaścić tego przedsięwzięcia.
Jaki ma plan na ratowanie północno-wschodniej obwodnicy? - Po pierwsze chcemy wystąpić do centrali GDDKiA oraz Ministerstwa Infrastruktury z wnioskiem, żeby była ona dalej realizowana ze środków budżetu państwa - mówi Piotr Grzymowicz. - Jeśli nie przyniesie to efektu, będziemy zmuszeni szukać pieniędzy na projekt budowlany w kasie miasta.
Władze Olsztyna szacują, że projekt budowlany może kosztować od 2 do 4 mln zł. Zdają sobie również sprawę, że jego wykonawca musi być wyłoniony najpóźniej w pierwszej połowie 2012 r. - W innym wypadku jest obawa, że projekt budowlany może nie powstać do wiosny 2014 r. - dodaje Grzymowicz.
- Teraz liczy się każdy miesiąc - uważa Mirosław Nicewicz. - Miasto powinno zrobić wszystko, by w ciągu dwóch lat mieć projekt budowlany.
Nowa droga nr 16 bliżej Rynu niż Mikołajek

Życie niestety szybko pokazało, jak wiele komplikacji społecznych, środowiskowych i ekonomicznych niesie za sobą przygotowanie takiej inwestycji. O ile drogowcy kończą już prace nad projektem budowlanym dla południowego odcinka obwodnicy (w ciągu drogi krajowej nr 16), o tyle prace nad jej północno-wschodnim odcinkiem niemal od dwóch lat stoją w miejscu. - Porozumienie z prezydentem Olsztyna było takie, że południową obwodnicę robimy sami. Natomiast w przypadku północno-wschodniej trasy mamy przeprowadzić wstępne prace projektowe, które zakończą się uzyskaniem decyzji środowiskowej dla tej inwestycji - tłumaczy Mirosław Nicewicz, dyrektor GDDKiA w Olsztynie. - Miasto dało nam na to około 1 mln zł.
Decyzja środowiskowa dla tego odcinka uprawomocniła się wiosną 2010 r. Niestety miastu nie udało się zagwarantować jej powstania w tzw. podstawowym programie Rozwoju Polski Wschodniej.
Teraz zresztą nie tylko brak finansowania jest zagrożeniem dla tej inwestycji. Pozytywna decyzja środowiskowa dla obwodnicy ważna jest tylko do wiosny 2014 r. - Jeśli do tego czasu nie opracujemy projektu budowlanego [północno-wschodniego odcinka] i nie uzyskamy zgody na realizację tej inwestycji, to dotychczasowa praca pójdzie na marne. I wszystko trzeba będzie robić od początku - przyznaje Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna. - Dlatego musimy teraz zrobić wszystko, żeby nie zaprzepaścić tego przedsięwzięcia.
Jaki ma plan na ratowanie północno-wschodniej obwodnicy? - Po pierwsze chcemy wystąpić do centrali GDDKiA oraz Ministerstwa Infrastruktury z wnioskiem, żeby była ona dalej realizowana ze środków budżetu państwa - mówi Piotr Grzymowicz. - Jeśli nie przyniesie to efektu, będziemy zmuszeni szukać pieniędzy na projekt budowlany w kasie miasta.
Władze Olsztyna szacują, że projekt budowlany może kosztować od 2 do 4 mln zł. Zdają sobie również sprawę, że jego wykonawca musi być wyłoniony najpóźniej w pierwszej połowie 2012 r. - W innym wypadku jest obawa, że projekt budowlany może nie powstać do wiosny 2014 r. - dodaje Grzymowicz.
- Teraz liczy się każdy miesiąc - uważa Mirosław Nicewicz. - Miasto powinno zrobić wszystko, by w ciągu dwóch lat mieć projekt budowlany.
Nowa droga nr 16 bliżej Rynu niż Mikołajek











