- Ceny paliwa cały czas rosną. To jedyny powód naszej decyzji. Gdybyśmy utrzymali ceny na dotychczasowym poziomie, to chyba trzeba byłoby dokładać do interesu. Oczywiście nie była to łatwa decyzja, ale liczymy, że pasażerowie ją zrozumieją - mówi jeden z kierowców jeżdżących z Zamościa do Lublina. Od 1 stycznia za bilet trzeba będzie zapłacić już nie 13 a 15 złotych.
Darek, student lubelskiej uczelni będzie musiał ograniczyć weekendowe wizyty w domu. - Do Zamościa jeździłem praktycznie co tydzień, żeby odwiedzić rodziców czy spotkać się ze znajomymi. Jeszcze trzy lata temu, kiedy zaczynałem studia bilet kosztował 10 złotych. Od tego czasu ceny rosły już trzykrotnie. Teraz za podróż w obie strony będę musiał zapłacić 30 złotych więc muszę ograniczyć wyjazdy. Rodziców będę odwiedzał pewnie co dwa tygodnie - mówi Darek.
Bilety drożeją nie tylko na trasie do Zamościa. W połowie grudnia opłaty podnieśli przewoźnicy kursujący z Lublina do Puław. Za bilet trzeba zapłacić 8 złotych. Przed podwyżką było o złotówkę taniej. Za podróż do Kraśnika Fabrycznego zapłacimy zamiast 8 złotych aż 10. Kurs do Lubartowa podrożał u niektórych przewoźników z 3,50 na 4 zł.
Do podwyżek szykują się też firmy obsługujące inne trasy. Bilet z Lublina do Krasnegostawu miałby podrożeć o 2 zł (teraz kosztuje 8 zł), a za podróż do Chełma zapłacilibyśmy nie 14, a 15 zł. Decyzje jednak jeszcze nie zapadły, bo przewoźnicy nie mogą się ze sobą porozumieć. Ci mniejsi chcą podnieść ceny, więksi woleliby przynajmniej jeszcze przez jakiś czas utrzymać je na dotychczasowym poziomie.
To już kolejna podwyżka cen biletów w ciągu niespełna roku. W lutym ceny biletów na niektórych trasach wzrosły o 50 gr lub 1 zł. Wtedy przewoźnicy też tłumaczyli się wysokimi cenami paliwa.
Na trasie Lublin-Warszawa drożej jest od kilku miesięcy. To jednak była pierwsza podwyżka od siedmiu lat. Kiedy wszyscy podnosili ceny w lutym, firmy jeżdżące do Warszawy kalkulowały czy wprowadzić niekorzystne dla pasażerów zmiany - i wtedy pasażerowie uniknęli podwyżek. Jednak tylko na kilka miesięcy. Od września muszą płacić za bilety więcej, ceny podskoczyły z 25 na 30 zł za bilet normalny (ulgowy jest o 5 zł tańszy).
Inny pomysł mają natomiast właściciele firm jeżdżących do Nałęczowa. - Teraz bilet na tej trasie kosztuje 5 zł. Według nas to bardzo mało. Jednak nie chcemy podnosić cen. Uważamy, że jeśli zostaną na takim poziomie, będą dobrą alternatywą dla osób, które do Lublina zechcą się wybrać swoim samochodem - mówi jeden z przewoźników obsługujących trasę Lublin-Nałęczów.
Na razie nie wiadomo czy podwyżki wprowadzi PKS. Decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższych dniach.
Darek, student lubelskiej uczelni będzie musiał ograniczyć weekendowe wizyty w domu. - Do Zamościa jeździłem praktycznie co tydzień, żeby odwiedzić rodziców czy spotkać się ze znajomymi. Jeszcze trzy lata temu, kiedy zaczynałem studia bilet kosztował 10 złotych. Od tego czasu ceny rosły już trzykrotnie. Teraz za podróż w obie strony będę musiał zapłacić 30 złotych więc muszę ograniczyć wyjazdy. Rodziców będę odwiedzał pewnie co dwa tygodnie - mówi Darek.
Bilety drożeją nie tylko na trasie do Zamościa. W połowie grudnia opłaty podnieśli przewoźnicy kursujący z Lublina do Puław. Za bilet trzeba zapłacić 8 złotych. Przed podwyżką było o złotówkę taniej. Za podróż do Kraśnika Fabrycznego zapłacimy zamiast 8 złotych aż 10. Kurs do Lubartowa podrożał u niektórych przewoźników z 3,50 na 4 zł.
Do podwyżek szykują się też firmy obsługujące inne trasy. Bilet z Lublina do Krasnegostawu miałby podrożeć o 2 zł (teraz kosztuje 8 zł), a za podróż do Chełma zapłacilibyśmy nie 14, a 15 zł. Decyzje jednak jeszcze nie zapadły, bo przewoźnicy nie mogą się ze sobą porozumieć. Ci mniejsi chcą podnieść ceny, więksi woleliby przynajmniej jeszcze przez jakiś czas utrzymać je na dotychczasowym poziomie.
To już kolejna podwyżka cen biletów w ciągu niespełna roku. W lutym ceny biletów na niektórych trasach wzrosły o 50 gr lub 1 zł. Wtedy przewoźnicy też tłumaczyli się wysokimi cenami paliwa.
Na trasie Lublin-Warszawa drożej jest od kilku miesięcy. To jednak była pierwsza podwyżka od siedmiu lat. Kiedy wszyscy podnosili ceny w lutym, firmy jeżdżące do Warszawy kalkulowały czy wprowadzić niekorzystne dla pasażerów zmiany - i wtedy pasażerowie uniknęli podwyżek. Jednak tylko na kilka miesięcy. Od września muszą płacić za bilety więcej, ceny podskoczyły z 25 na 30 zł za bilet normalny (ulgowy jest o 5 zł tańszy).
Inny pomysł mają natomiast właściciele firm jeżdżących do Nałęczowa. - Teraz bilet na tej trasie kosztuje 5 zł. Według nas to bardzo mało. Jednak nie chcemy podnosić cen. Uważamy, że jeśli zostaną na takim poziomie, będą dobrą alternatywą dla osób, które do Lublina zechcą się wybrać swoim samochodem - mówi jeden z przewoźników obsługujących trasę Lublin-Nałęczów.
Na razie nie wiadomo czy podwyżki wprowadzi PKS. Decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższych dniach.







