Codziennie w szpitalu wojewódzkim w Gorzowie przebywa ponad 600 pacjentów - to nie tylko łączna liczba łóżek na oddziałach, ale także liczba mieszkańców Gorzowa i okolic, którzy do lecznicy przyjeżdżają na badania lub konsultacje do poradni. A przecież trzeba też doliczyć personel pracujący w molochu przy ul. Dekerta.
Problem z miejscami parkingowymi przy szpitalu istnieje więc nie od dziś. Obecnie jest tam ponad 100 miejsc płatnych, przy hotelu robotniczym i pętli autobusowej. To trzy działki o łącznej powierzchni nieomal 4 tys. mkw. Od czerwca parkingami zarządza wrocławski oddział firmy eVend. Prywatny przedsiębiorca wygrał przetarg i będzie zarabiać na miejscach parkingowych co najmniej do połowy 2014 r. W zamian za to co miesiąc przelewa na konto lecznicy ponad 7 tys. zł.
Kierowcy często uciekali od konieczności płacenia za pozostawienie auta i parkowali na poboczach, a nawet chodnikach wzdłuż ul. Dekerta. Na początku tego tygodnia zmotoryzowanych pacjentów spotkała niemiła niespodzianka. Na nieomal całej długości ul. Dekerta (m.in. przy wejściu głównym do szpitala i lądowisku dla helikopterów) w pasie między jezdnią a chodnikiem pojawiły się... ogrodowe gazony. W sumie będzie ich ok. 120, a w każdym z nich zakwitną ozdobne krzewy.
- Teraz to już w ogóle nie ma tu gdzie zaparkować. Ustawienie donic to skandal i bezmyślność - denerwuje się pan Rafał, gorzowianin, którzy przyjechał odwiedzić w szpitalu swojego ojca.
Postawienie "przeszkody" dla kierowców ponoć zasugerowała firma zarządzająca płatnymi parkingami. I dodatkowo za gazony zapłaciła... - To była wspólna idea tej firmy i miasta - zaznacza Cezary Mieszkowski, miejski inżynier ruchu.
- Rozmawialiśmy o rozwiązaniu problemu z ruchem w okolicach szpitala i wtedy pojawił się pomysł z donicami. Nie działamy na korzyść inwestora prywatnego. Nie zabieramy też miejsc parkingowych, bo tam ich de facto nie było! Ludzie parkowali tam nielegalnie - podkreśla i tłumaczy, że inwestor wyłożył pieniądze na donice, bo miasto... nie miało na to pieniędzy.
Mieszkowski przypomina, że sprawą zajęła się miejska komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego i projekt organizacji ruchu przy lecznicy zaopiniowała pozytywnie. - Stanęliśmy przed dylematem: albo bezpieczeństwo, albo bałagan. Ta decyzja wpłynie na udrożnienie ruchu przy szpitalu. Przecież tam jeżdżą karetki na sygnale, kursują autobusy komunikacji miejskiej. A ludzie tak parkowali, że się autobusy nie mogły minąć przy wejściu do szpitala - argumentuje miejski inżynier ruchu.
Donice stoją w pasie ziemi, który jest własnością miasta. W maju 2010 r. marszałek lubuski (zarządza szpitalem i przyległymi gruntami) przekazał magistratowi ponad 16,5 tys. mkw. ziemi w formie darowizny. Miasto prosiło o teren wzdłuż ul. Dekerta, bo chciało ją poszerzyć i utworzyć nowe miejsca parkingowe. Do dziś tego nie zrobiło. Kiedy może to nastąpić? - W zależności od możliwości finansowych miasta - Anna Zaleska, rzecznik gorzowskiego urzędu miasta, używa standardowej, tegorocznej formułki.
Nie wiadomo, czy w przyszłorocznym budżecie znajdą się na to pieniądze. Budowy parkingów przy szpitalu chcą przedstawiciele wszystkich klubów radnych. Robert Surowiec (PO): - Tam jest tragedia, trzeba szybko wybudować parking i nie tłumaczyć się brakiem pieniędzy. To jedna z najpilniejszych potrzeb.
Radny Nadziei dla Gorzowa Jakub Derech-Krzycki podkreśla, że miejsca przy szpitalu to wizytówka miasta. - Pacjenci, nie tylko gorzowianie, ale przede wszystkim ci przyjeżdżający z okolic Gorzowa, nie myślą o naszym mieście dobrze - mówi Derech-Krzycki. I zaznacza, że decyzja o ustawieniu donic "nie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom obywateli" i jest trudna do zrozumienia.
Problem z miejscami parkingowymi przy szpitalu istnieje więc nie od dziś. Obecnie jest tam ponad 100 miejsc płatnych, przy hotelu robotniczym i pętli autobusowej. To trzy działki o łącznej powierzchni nieomal 4 tys. mkw. Od czerwca parkingami zarządza wrocławski oddział firmy eVend. Prywatny przedsiębiorca wygrał przetarg i będzie zarabiać na miejscach parkingowych co najmniej do połowy 2014 r. W zamian za to co miesiąc przelewa na konto lecznicy ponad 7 tys. zł.
Kierowcy często uciekali od konieczności płacenia za pozostawienie auta i parkowali na poboczach, a nawet chodnikach wzdłuż ul. Dekerta. Na początku tego tygodnia zmotoryzowanych pacjentów spotkała niemiła niespodzianka. Na nieomal całej długości ul. Dekerta (m.in. przy wejściu głównym do szpitala i lądowisku dla helikopterów) w pasie między jezdnią a chodnikiem pojawiły się... ogrodowe gazony. W sumie będzie ich ok. 120, a w każdym z nich zakwitną ozdobne krzewy.
- Teraz to już w ogóle nie ma tu gdzie zaparkować. Ustawienie donic to skandal i bezmyślność - denerwuje się pan Rafał, gorzowianin, którzy przyjechał odwiedzić w szpitalu swojego ojca.
Postawienie "przeszkody" dla kierowców ponoć zasugerowała firma zarządzająca płatnymi parkingami. I dodatkowo za gazony zapłaciła... - To była wspólna idea tej firmy i miasta - zaznacza Cezary Mieszkowski, miejski inżynier ruchu.
- Rozmawialiśmy o rozwiązaniu problemu z ruchem w okolicach szpitala i wtedy pojawił się pomysł z donicami. Nie działamy na korzyść inwestora prywatnego. Nie zabieramy też miejsc parkingowych, bo tam ich de facto nie było! Ludzie parkowali tam nielegalnie - podkreśla i tłumaczy, że inwestor wyłożył pieniądze na donice, bo miasto... nie miało na to pieniędzy.
Mieszkowski przypomina, że sprawą zajęła się miejska komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego i projekt organizacji ruchu przy lecznicy zaopiniowała pozytywnie. - Stanęliśmy przed dylematem: albo bezpieczeństwo, albo bałagan. Ta decyzja wpłynie na udrożnienie ruchu przy szpitalu. Przecież tam jeżdżą karetki na sygnale, kursują autobusy komunikacji miejskiej. A ludzie tak parkowali, że się autobusy nie mogły minąć przy wejściu do szpitala - argumentuje miejski inżynier ruchu.
Donice stoją w pasie ziemi, który jest własnością miasta. W maju 2010 r. marszałek lubuski (zarządza szpitalem i przyległymi gruntami) przekazał magistratowi ponad 16,5 tys. mkw. ziemi w formie darowizny. Miasto prosiło o teren wzdłuż ul. Dekerta, bo chciało ją poszerzyć i utworzyć nowe miejsca parkingowe. Do dziś tego nie zrobiło. Kiedy może to nastąpić? - W zależności od możliwości finansowych miasta - Anna Zaleska, rzecznik gorzowskiego urzędu miasta, używa standardowej, tegorocznej formułki.
Nie wiadomo, czy w przyszłorocznym budżecie znajdą się na to pieniądze. Budowy parkingów przy szpitalu chcą przedstawiciele wszystkich klubów radnych. Robert Surowiec (PO): - Tam jest tragedia, trzeba szybko wybudować parking i nie tłumaczyć się brakiem pieniędzy. To jedna z najpilniejszych potrzeb.
Radny Nadziei dla Gorzowa Jakub Derech-Krzycki podkreśla, że miejsca przy szpitalu to wizytówka miasta. - Pacjenci, nie tylko gorzowianie, ale przede wszystkim ci przyjeżdżający z okolic Gorzowa, nie myślą o naszym mieście dobrze - mówi Derech-Krzycki. I zaznacza, że decyzja o ustawieniu donic "nie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom obywateli" i jest trudna do zrozumienia.











