Chodzi o specjalne wyświetlacze obok sygnalizacji świetlnej. Gdy pali się światło czerwone, odliczają czas do zielonego. Gdy pali się zielone - odwrotnie, pokazują, ile mamy czasu na przejazd przez skrzyżowanie bądź przejście przez jezdnię. W Polsce możemy je spotkać np. w Toruniu, na świecie - w setkach miast od Chin, przez Hiszpanię, po Stany Zjednoczone.
- Odliczacze mają kilka zalet - mówi Tomasz Wawrzonek, szef działu inżynierii ruchu w gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni. - Z jednej strony pozwalają kierowcom przygotować się do zmiany świateł, dzięki czemu ruszanie powinno odbywać się sprawniej. Z drugiej, informując pieszych o tym, ile czasu muszą jeszcze czekać na zielone, powinny teoretycznie zmniejszyć chęć do przejścia na czerwonym.
Jednak kluczowym elementem jest potencjalna możliwość niewielkiego zwiększenia przepustowości skrzyżowań. Gdy kierowcy podjeżdżają do skrzyżowania, mogą dostosować prędkość tak, by nie zatrzymywać się na światłach, tylko płynnie wjechać w zieloną falę. Z drugiej strony, gdy zielone światło się kończy, mogą dyscyplinować kierowców, by ci próbowali zmieścić się w tej fazie, co powinno zmniejszyć liczbę samochodów przejeżdżających na popularnym "głębokim pomarańczowym".
- Jak będzie dokładnie - sprawdzimy - mówi Tomasz Wawrzonek.
Okazuje się, że Zarząd Dróg i Zieleni szykuje prawdziwy drogowy eksperyment. Odliczacze mają być zamontowane na wiosnę na skrzyżowaniu ul. Grunwaldzkiej, Do Studzienki i Miszewskiego. Do tego czasu drogowcy będą dokładnie liczyli pojazdy, pieszych oraz skłonność jednych i drugich do pokonywania skrzyżowania na czerwonym świetle. Po zamontowaniu urządzeń pomiary zostaną powtórzone. Od ich wyników zależy, czy odliczacze pojawią się na innych gdańskich skrzyżowaniach.
Niestety już wiadomo, że zastosowany model wyświetlaczy będzie trudny do odczytania z dużej odległości. - Będzie to standardowa komora sygnalizacyjna - taka, w której normalnie znajduje się jedno światło. W niej będziemy wyświetlali liczbę sekund do zmiany świateł - mówi Wawrzonek.
Rondo. Wszyscy wiedzą jak jechać, nikt nie robi tego dobrze >>
- Odliczacze mają kilka zalet - mówi Tomasz Wawrzonek, szef działu inżynierii ruchu w gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni. - Z jednej strony pozwalają kierowcom przygotować się do zmiany świateł, dzięki czemu ruszanie powinno odbywać się sprawniej. Z drugiej, informując pieszych o tym, ile czasu muszą jeszcze czekać na zielone, powinny teoretycznie zmniejszyć chęć do przejścia na czerwonym.
Jednak kluczowym elementem jest potencjalna możliwość niewielkiego zwiększenia przepustowości skrzyżowań. Gdy kierowcy podjeżdżają do skrzyżowania, mogą dostosować prędkość tak, by nie zatrzymywać się na światłach, tylko płynnie wjechać w zieloną falę. Z drugiej strony, gdy zielone światło się kończy, mogą dyscyplinować kierowców, by ci próbowali zmieścić się w tej fazie, co powinno zmniejszyć liczbę samochodów przejeżdżających na popularnym "głębokim pomarańczowym".
- Jak będzie dokładnie - sprawdzimy - mówi Tomasz Wawrzonek.
Okazuje się, że Zarząd Dróg i Zieleni szykuje prawdziwy drogowy eksperyment. Odliczacze mają być zamontowane na wiosnę na skrzyżowaniu ul. Grunwaldzkiej, Do Studzienki i Miszewskiego. Do tego czasu drogowcy będą dokładnie liczyli pojazdy, pieszych oraz skłonność jednych i drugich do pokonywania skrzyżowania na czerwonym świetle. Po zamontowaniu urządzeń pomiary zostaną powtórzone. Od ich wyników zależy, czy odliczacze pojawią się na innych gdańskich skrzyżowaniach.
Niestety już wiadomo, że zastosowany model wyświetlaczy będzie trudny do odczytania z dużej odległości. - Będzie to standardowa komora sygnalizacyjna - taka, w której normalnie znajduje się jedno światło. W niej będziemy wyświetlali liczbę sekund do zmiany świateł - mówi Wawrzonek.
Rondo. Wszyscy wiedzą jak jechać, nikt nie robi tego dobrze >>









