Darracq 200 HP | Nic co ekscytujące nie dzieje się w ciszy

Cztery koła, brak karoserii, każdy element konstrukcji na wierzchu, a wszystko to pokryte brązami i rudościami patyny oraz rdzy. Na dziką naturę tego ponad 100-letniego samochodu składają się bowiem tylko silnik V8 o pojemności 25 litrów i szaleniec, który nie boi się zająć miejsce za kierownicą

Do samochodów z początków ery motoryzacji można podchodzić na dwa sposoby. Albo zdać się na to, co się stanie gdy dodasz gazu, pozostawiając wszystko w rękach Boga, albo „poturlać się” nim do najbliższego muzeum, gdzie zostanie na wieczność. Patrząc na Darracqa 200 hp powinniśmy głęboko przemyśleć tę drugą opcję...

Model 200 hp, o którym mowa, powstał z inicjatywy właściciela firmy Automobiles Darracq S.A.  - Aleksandra Darracq tylko w jednym celu - stworzenia maszyny, która będzie szybsza niż wszystko co do tej pory zbudował człowiek.

Początki

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Firma Darracq powstała w 1896 roku i na początku zajmowała się m.in. produkcją samochodów elektrycznych i trójkołowców. Marka stała się znana, gdy 8 i 16 konne wersje popularnego modelu C, odniosły sukcesy w rajdach. Darracq uznał, że najlepszym sposobem na promocję marki będzie zaangażowanie się w sport motorowy. Wtedy to, obok wyżej wspomnianych modeli, w warsztatach kierowanych przez Paula Ribeyrollesa powstały samochody przeznaczone wyłącznie do sportu. Pierwszą i zarazem udaną próbą stworzenia rekordowego samochodu był Darracq 100 hp, którym w 1904 r. Paul Baras pierwszy raz w historii przekroczył prędkość 100 mil/h.

Gdy dwa miesiące po rekordowej jeździe dwa inne wozy ustanowiły nieoficjalne rekordy prędkości, Darracq postanowił zbudować samochód, który podniesie poprzeczkę tak wysoko, jak nisko opadną szczęki konkurentom na jego widok. Z końcem 1905 r. samochód był gotowy. Zespół konstruktorów z Ribeyrollesem na czele oraz kierowcy Victor Hemery i Louis Chevrolet, stworzyli najmocniejszy samochód wyścigowy w historii. Tytuł ten Darracq stracił dopiero w 1911 r. na rzecz Fiata S76.

Stalowy Potwór

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Aby zapewnić powodzenie projektu zespół podszedł do sprawy w typowy dla tamtych czasów sposób - skoro 100 KM w samochodzie z 1904 r. dało prędkość ponad 100 mil/h, to gdy zwiększymy moc dwukrotnie zapewne i prędkość się podwoi.

Sercem modelu 200 hp był 25-cio litrowy silnik V8, który powstał z połączenia dwóch czterocylindrowych silników rekordowego samochodu z 1904 r. Uważa się, że dzięki dodatkowym modyfikacjom, którym poddano silniki podczas ich łączenia zapewniały mu moc większą niż 200 KM. Była ona przekazywana na cienkie jak ostrza łyżew koła przez stożkowe sprzęgło, dwubiegową skrzynię przekładniową, bez biegu wstecznego i tylny most bez mechanizmu różnicowego. Całość umieszczono na prostej ramie wykonanej z tłoczonej stali. Aby zmieścić się w limicie wagowym dla samochodów wyścigowych, który wynosił 1000 kg, 200 hp pozbawiony był całkowicie karoserii. Mówiąc o całkowitym braku karoserii mam na myśli również podłogę. Zatem siadając za kierownicą Darracqa należało przed wszystkim sprawdzić, czy ma się dobrze zasznurowane buty. Jedynymi elementami zapewniającymi jako tako uregulowany opływ powietrza wokół samochodu była chłodnica uformowana w kształt litery V, wyglądający jak pocisk artyleryjski, zbiornik na wodę umieszczony nad silnikiem oraz gogle na twarzy kierowcy i mechanika.

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Bill Bunbury, wspólnik braci Guinness, którzy nabyli samochód w 1906 r. tak wspomina jazdę tym wozem:

Spróbuję wam opisać jakie to uczucie jechać "dwusetką”. Najpierw należało zająć miejsce w kubełkowym fotelu, który bardziej przypominał kubeł niż fotel. Nie siedziałeś w nim a raczej na nim. Jak na stołku. Podłogi nie było. Stopy trzeba było oprzeć o jedną z poprzeczek ramy. Prawą ręką należało mocno chwycić mocowanie zbiornika paliwa za plecami kierowcy, a lewą obsługiwać pompę paliwa. Algy (jeden z braci Guinness) ostrzegał, że nieumiejętne obsługiwanie pompy, to samobójstwo. Dobra. Ruszamy. Do 60 km/h samochód wydawał się być pozbawiony amortyzacji, przez co miałeś wrażenie, że rozpada się na kawałki. To trwało dosłownie chwilę. Gdy idziesz pełnym gazem samochód nie wydaje się już aż tak niekomfortowy, z tym że teraz jesteś zgniatany pędem powietrza, bo siedzenia są umieszczone dość wysoko a ciebie nie chroni żadna owiewka przez co musisz trzymać się z całej siły, aby cię nie zwiało.

Darracq pracujący na biegu jałowym wydawał dźwięki przypominające stalowy popcorn wybuchający we wnętrzu garnka, ale to nic w porównaniu z tym, jakie brzmienie ten wóz wydawał z siebie po osiągnięciu maksymalnych obrotów. Wtedy silnik brzmiał jak niekończąca się salwa z ciężkiego karabinu maszynowego, a płomienie wydobywające się z rur wydechowych sięgały stóp jego pasażerów.

Pod filmem z przejazdu Darracqa, ktoś zadał pytanie:

Co powoduje, że kierowca tego samochodu podchodzi do tego tak: Siedzę w 110-letnim, dwustukonnym samochodzie, który nie ma nadwozia, pasów bezpieczeństwa, a opony mam cieńsze niż w niejednym motorze... a tam, pocisnę go.

Jedyna słuszna odpowiedź innego użytkownika to:

Najważniejsze, to nie myśleć. Wsiadaj i miej nadzieję, że nie urwie ci dupy.

Debiut 200hp

Dokładnie dwa dni po ukończeniu prac nad samochodem, 30 grudnia 1905 r., ustanowił on pierwszy z całej serii rekordów prędkości. Na polnej drodze pomiędzy Arles a Salon, z Victorem Hemery za kierownicą i mechanikiem Victorem Demogeotem, 200 hp wykonał 4 testowe przejazdy obserwowane przez oficjeli z Automobile Club de France i Automobile Club de Salon. Podczas najszybszego przejazdu na dystansie 1 kilometra uzyskał czas 20,6 sekund co dało średnią prędkość 175 km/h, a rekord ten został uznany za oficjalny. W 1905 r. najszybsze pociągi, które obsługiwały regularne linie osiągały około 100 km/h, a samoloty nie latały szybciej niż dziś biega Usain Bolt. Darracq był Veyronem tamtych czasów.

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

W styczniu 1906 r. wóz został zgłoszony do bicia kolejnego rekordu prędkości. Tym razem zawody odbyły się na plaży w Ormond podczas dorocznego Konkursu Szybkości. Głównym konkurentem zespołu Darracqa był zaledwie 50-cio konny parowy Stanley prowadzony przez Freda Marriota. Niestety zawody nie szły po myśli zespołu. Najpierw Hemery, którego talent jako kierowcy był równie wielki co ego i skłonność do łamania wszelkich reguł i awanturowania się, postanowił dosłownie dopiec największemu konkurentowi. Gdy wykonany z drewna i płótna „parowiec” stanął na linii startu do pięciomilowego wyścigu, Hemery niby przypadkiem, tak mocno przegazował 200 hp, że płomienie buchające z rur wydechowych sięgnęły Stanleya i pojawiło się ryzyko, że podpalą samochód konkurenta. Za to Hemery otrzymał ostrzeżenie od sędziów.

Prawdziwa katastrofa nastąpiła niedługo potem. Podczas wyścigu, w którym Darracq osiągnął rekordową prędkość 185 km/h zawiódł mechanizm pomiaru czasu a sędziowie nakazali jego powtórzenie. Hemery wpadł w furię. Ilość przekleństw rzuconych w stronę oficjeli była tak wielka i tak soczyście wypowiedziana, że sędziowie, nie znający nawet słowa w języku francuskim, wiedzieli że Hemeryemu należy się dyskwalifikacja. Temperamentnego francuza na stanowisku kierowcy zastąpił Louis Chevrolet. Jego przejazdy dały wynik 189 km/h. Niestety konkurenci byli szybsi. Stanley Steamer jako pierwszy samochód przekroczył barierę 200 km/h, na domiar złego, Chevrolet odmówił prowadzenia Darracqa w kolejnych wyścigach, twierdząc, że wrażenia z jazdy są na tyle przerażające, że bez dodatkowego wynagrodzenia się nie obejdzie. Na pocieszenie, ostatniego dnia zawodów w Ormond, 200 hp, prowadzony przez Victora Damegota, awansowanego w ekspresowym tempie z mechanika na kierowcę, bez problemu pokonał Stanleya, ustanawiając rekord przejazdu na dystansie dwóch mil ze średnią prędkością 195 km/h. Po zawodach w Ormond samochód wrócił do Europy gdzie został sprzedany braciom Guinness.

Stare Żelastwo

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Nazwany przez swoich nowych właścicieli „Starym Żelastwem”, 200 hp ustanowił szereg kolejnych rekordów prędkości. Guinnessowie wielokrotnie bowiem modyfikowali samochód, a następnie testowali go na publicznych drogach. Jako, że był to samochód wyścigowy nie był nigdy zarejestrowany i co oczywiste nie spełniał żadnych wymagań technicznych dla samochodów dopuszczonych do ruchu. Jednak mimo tego policjanci, patrolujący drogi po których poruszał się 200 hp, nie tylko nie karali właściciela, ale dopytywali się kiedy pojawi się ponownie w okolicy, bo uwielbiali oglądać jego spektakularne przejazdy z pełną prędkością.

We Włoszech, może taka sytuacja była by uznana za normalną, ale na tradycyjnej angielskiej wsi? Ciężko uwierzyć, prawda?

Nie inaczej do Starego Żelaza podchodzi jego obecny właściciel Mark Walker

W mojej opinii, to najwspanialszy samochód na świecie. Kozacki. Większość samochodów, które prowadziłem pozostawiała niedosyt. Miałem wrażenie, że mogę pojechać nimi szybciej. O Darracq nigdy tak nie pomyślałem. W przeciwieństwie do innych właścicieli zabytkowych wozów, nie złożyłem w nim tłumików. Nocą rozpościera się przede mną wspaniały widok. Z rur wydechowych strzelają płomienie pięknie, żarzące się błękitne jęzory ognia sięgające 30 centymetrów. Zabawne. Podjeżdżam na stację benzynową i widzę tablicę z napisem „zakaz używania telefonów komórkowych”. Potem patrzę na samochód i widzę płomienie z wydechu smagające dystrybutor.

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Potwierdzeniem tych słów jest przebieg samochodu od zakończenia jego odbudowy. Mark nawinął bowiem na koła Darracqa 5000 kilometrów, w tym dwa razy objechał nim całą Francję.

Epilog

Niewątpliwie, według dzisiejszych standardów, 200 hp jest okropny. Więcej - równie śmiercionośny co otrzymanie serii z pocisków fosforowych. Śmierdzi, dymi, pluje ogniem wydając z siebie najstraszniejsze dźwięki na świecie. Kto wie, może w całej swojej historii wyrządził więcej złego niż dobrego. Jednak należy jednocześnie pamiętać, że nic co ekscytujące nie dzieje się w ciszy, więc Darracq musi być jednym z najbardziej ekscytujących dzieł ludzkich rąk. Zbrodnią będzie zamykanie go w muzeum, tym bardziej, że mimo że już jest na emeryturze to jego historia jeszcze przez jakiś czas się nie skończy.

Mark mówi, że gdyby Darracq był zbudowany kilka miesięcy wcześniej, dziś mógłby brać udział w dorocznym wyścigu z Londynu do Brighton, a gdyby był to wciąż prawdziwy wyścig, mógłby z łatwością pokonać wiele współczesnych samochodów. Wobec tego przemyślałem sprawę - Stare Żelastwo zostaje na drodze, i mam nadzieję, że kiedyś go spotkam. A wtedy nie odmówię przejażdżki, nawet jeśli miałby urwać mi dupę.

Darracq 200HP(fot. Stefan Marjoram)

Serdeczne podziękowania dla Pana Stefana Marjoram, za udostępnienie materiałów.

Więcej o twórczości i akcjach autora można znaleźć na jego profilu Stefan Marjoram|Art & Photography

ZOBACZ TAKŻE:

Rekordziści absolutni | Historia bicia rekordu prędkości

Rekord prędkości - Wysokie Obrotyfot. Sławomir Kamiński | AG

Zdjęcie Ilustrowana historia Formuły 1 Zdjęcie eBook Historia polskiej motoryzacji Zdjęcie eBook Skandaliczna historia motoryzacji
Ilustrowana historia Formuł... eBook Historia polskiej mot... eBook Skandaliczna historia...
Porównaj ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Komentarze (22)
Darracq 200 HP | Nic co ekscytujące nie dzieje się w ciszy
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: HUbert

    Oceniono 74 razy 74

    Nawet nie wiedziałem ze istnieje taki samochód. Świetny artykuł z humorem, więcej takich!!

  • hiszpan25

    Oceniono 40 razy 38

    inzynieryjna pornografia :) piekna i brutalna maszyna... jazda takim pojazdem musi byc niezapomnianym wrazeniem...

  • Gość: good mood

    Oceniono 26 razy 24

    Jak by Felix Baumgartner miał jaja to zamiast w kosmos lecieć balonem i potem spadać to by tą wyścigowa dał czadu...jeszcze wszystko przed nim he he. Swoją drogą niesamowici byli Ci wszyscy ludzie pełen szacunek za jazdę bez trzymanki: ))

  • don_pedro_deszczowiec

    Oceniono 24 razy 22

    ...ma moc, ma styl, a kierowca i mechanik mają jaja!!!

  • kocurxtr

    Oceniono 18 razy 18

    ten półtorejminutowy filmik zawiera więcej emocji niż wszystkie wyścigi F1 od czasu wprowadzenia debilnych regulacji...

    fajna bryczka :)

  • Gość: anty

    Oceniono 11 razy 11

    czysta moc bez, żadnej elektroniki piękne

  • xsawer

    Oceniono 2 razy 2

    "który nie boi się zająć miejsce za kierownicą"
    -Ja optuję za wersją "miejscA"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX