30 lat Mercedesa W124 | Wzorzec niezawodności

Mercedesy z typoszeregu 124 cieszą się już statusem młodych klasyków. Świętujący w tym roku 30. urodziny model na trwałe zapisał się w historii motoryzacji - w momencie debiutu imponował aerodynamiką, lekką konstrukcją oraz niespotykanym poziomem bezpieczeństwa, a dziś uchodzi za symbol bezawaryjności i trwałości
Mercedes klasy E (1985-1995) - opinie Moto.plMercedes klasy E (1985-1995) - opinie Moto.pl

Niecierpliwie wyczekiwany nowy sedan Mercedes-Benz klasy wyższej-średniej świętował swoją premierę w listopadzie 1984 roku. Oznaczony jako W124, w momencie debiutu był dostępny w siedmiu wersjach silnikowych: 200 D, 250 D, 300 D, 200, 230 E, 260 E oraz 300 E. Na rynku włoskim wprowadzono również odmianę 200 E. Przez lata model pozostawał wierny klasycznej nomenklaturze Mercedesa, z trzycyfrową liczbą informującą o pojemności jednostki napędowej i literą wskazującą na jej typ. W 1993 roku producent zmodyfikował jego nomenklaturę, wprowadzając oficjalną nazwę "Klasa E".

Nowoczesna konstrukcja

Zawieszenie W124 korzystało z rozwiązań wprowadzonych w 1982 roku w mniejszej "190" (seria W201), zapewniających wysoki komfort jazdy i bezpieczne, precyzyjne prowadzenie. Z przodu zastosowano kolumny resorujące oparte na wahaczach poprzecznych, a z tyłu konstrukcję wielowahaczową.

Za wyrazisty, nowoczesny design W124 odpowiadali Joseph Gallitzendörfer i Peter Pfeiffer, nadzorowani przez ówczesnego szefa projektantów Mercedes-Benz, Bruno Sacco. Wykonana z wysokowytrzymałej stali karoseria wyróżniała się nowymi, praktycznymi rozwiązaniami: krawędź tylnej klapy przebiegała niżej, co ułatwiało załadunek, a zaokrąglone krawędzie błotników przyczyniły się do obniżenia współczynnika oporu powietrza Cd. W chwili debiutu, zależnie od wersji, wynosił on 0,29 lub 0,30, co w tamtych czasach było wynikiem nieomal sensacyjnym. Późniejsze odmiany mogły pochwalić się Cd równym nawet 0,26. W rezultacie model zużywał znacznie mniej paliwa od uznanego poprzednika.

Mniej widoczna, ale nie mniej przydatna była pojedyncza przednia wycieraczka, która swoim zasięgiem obejmowała 86% powierzchni szyby - rekordowy wówczas obszar wśród aut seryjnych. Jej nietypowy, liniowo-obrotowy ruch sprawiał, że narożniki szyby były czyszczone równie skutecznie jak w przypadku wycieraczek tradycyjnych. Seryjne wyposażenie wszystkich wersji obejmowało też podgrzewane dysze spryskiwaczy.

Mercedes-Benz 240 D 3.0 | Najmocniejszy i najszybszy diesel swoich czasów Mercedes-Benz 240 D 3.0 | Najmocniejszy i najszybszy diesel swoich czasów

Kombi, coupe i 4MATIC

Sukces W124 opiera się też na bogactwie wariantów nadwoziowych i licznych innowacjach. We wrześniu 1985 roku we Frankfurcie zadebiutowała wersja kombi, zaopatrzona w hydropneumatyczne tylne zawieszenie z systemem kontroli prześwitu. Równolegle wprowadzono automatycznie dołączany napęd na obie osie 4MATIC, dostępny dla wszystkich modeli 124 z jednostkami 6-cylindrowymi.

Rok 1987 i targi w Genewie to debiut odmiany coupe, która nie straciła nic z elegancji sedana, lecz za sprawą skróconego o 8,5 cm rozstawu osi miała bardziej dynamiczne proporcje.

Dwa lata później, podczas wrześniowego salonu we Frankfurcie, Mercedes-Benz zaprezentował zmodernizowany typoszereg 124. Wszystkie wersje otrzymały tzw. "szeroką listwę", wprowadzoną wcześniej w coupe, a do oferty dołączył wariant z wydłużonym o 80 cm rozstawem osi (do 360 cm) i trzema parami drzwi. Opracowano go we współpracy z firmą Binz, która odpowiadała za produkcję przedłużanej karoserii.

Potęga mocy: 500 E

Jedną z głównych atrakcji wystawy w Paryżu w roku 1990 był model 500 E - pierwszy Mercedes klasy wyższej średniej z silnikiem V8. 5-litrowa jednostka z czterema zaworami na cylinder, znana już z modelu 500 SL, osiągała moc 240 kW (326 KM). Zasilana nią limuzyna rozpędzała się od 0 do 100 km/h w 5,9 s, a jej maksymalną prędkość ograniczono elektronicznie do 250 km/h. Sportowe osiągi zdradzała dyskretnymi modyfikacjami, takimi jak poszerzone nadkola, lampy przeciwmgłowe zintegrowane z przednim zderzakiem oraz 8-otworowe obręcze o średnicy 16 cali. Względem innych wersji otrzymała też obniżone o 23 mm zawieszenie, z tyłu wyposażone w hydropneumatyczny układ kontroli prześwitu.

Mają 30 lat i są jak klasyki Mają 30 lat i są jak klasyki

Z wiatrem we włosach

We wrześniu 1991 roku, dokładnie po 20 latach przerwy, Mercedes-Benz znów zaoferował kabriolet klasy wyższej-średniej. Gamę wersji nadwoziowych serii 124 uzupełnił model 300 CE-24 Convertible. Zaprojektowano go z najwyższą starannością. Aby zapewnić wzorową sztywność nadwozia, w porównaniu do wersji coupe inżynierowie ze Stuttgartu przeprojektowali łącznie około 1000 części. Brak ważącego 28 kg sztywnego dachu musieli skompensować 130 dodatkowymi kilogramami stali. Specjalnie z myślą o kabriolecie opracowano też pałąk przeciwkapotażowy zamocowany za tylnymi fotelami. Sterowany przyciskiem, mógł służyć jako zagłówki, a w razie ryzyka dachowania automatycznie wysuwał się w ciągu zaledwie 0,3 s.

Technologia czterozaworowa na skalę seryjną

Od 1989 roku 6-cylindrowe silniki rzędowe o pojemności 3 litrów w limuzynie, kombi i coupe (od 1991 roku także w kabriolecie) były zaopatrzone w czterozaworowe głowice. We wrześniu 1992 roku otrzymały je pozostałe jednostki benzynowe. W 1993 roku, po raz pierwszy w historii, technologię czterozaworową wprowadzono w 5- i 6-cylindrowych dieslach. Pozwalała ona nie tylko na osiągnięcie wyższego momentu obrotowego i mocy w szerszym zakresie prędkości obrotowych, ale również na obniżenie zapotrzebowania na paliwo przy dużym obciążeniu, nawet o 8%. Równocześnie ulepszony cykl spalania zaowocował znacznym, bo około 30% spadkiem emisji cząstek stałych.

Drugi lifting: narodziny Klasy E

Wraz z kolejną modernizacją serii 124, w czerwcu 1993 roku, wprowadzono nowe nazewnictwo modelu. Pierwsza litera wskazywała na klasę pojazdu - "E", kolejne trzy cyfry - na pojemność silnika, a w przypadku wersji wysokoprężnych stosowano dodatkowo określenia "Diesel" lub "Turbodiesel" w miejsce wcześniejszego "D". Litera "E" w przypadku jednostek benzynowych z wtryskiem paliwa znikła całkowicie, w ofercie nie było już bowiem motorów z zasilaniem gaźnikowym. Zaprzestano również nazywania wersji nadwoziowych - różnice między nimi były oczywiste.

Przy okazji zmieniono nomenklaturę sportowych odmian spod znaku AMG - pojemność ich motorów sygnalizowała liczba dwucyfrowa. Najmocniejszą serię 124 z Affalterbach - E 60 AMG - napędzała 6-litrowa wersja silnika V8 M119 o mocy 280 kW (381 KM) przy 5600 obr./min. W ofercie były również wzmocnione warianty coupe i kabriolet, wprowadzone w 1993 roku modele E 36 AMG o mocy 200 kW (272 KM) przy 5750 obr./min, zaopatrzone w jednostkę M104 rozwierconą z 3,2 do 3,6 litra.

Ponad 2,7 mln wyprodukowanych egzemplarzy na koncie

Mercedes Klasy G | 35 lat ikonyMercedes Klasy G | 35 lat ikony

Produkcję limuzyny typoszeregu W124 zakończono w sierpniu 1995 roku (pomijając wersje E 250 Diesel oraz E 220, budowane w systemie CKD za granicą jeszcze przez kilka miesięcy). Kombi wytwarzano do roku 1996, a kabriolet - do 1997. Łącznie, w ciągu 11 lat powstało 2 213 167 limuzyn, 340 503 kombi, 141 498 coupé, 33 952 kabriolety, 2342 wersji przedłużanych oraz 6398 podwozi specjalnych - w sumie 2 737 680 sztuk, o ponad 40 tys. więcej niż w wypadku poprzedniego rekordzisty, typoszeregu 123. Dobrze zachowane egzemplarze serii 124 należą dziś do najpopularniejszych młodych klasyków Mercedes-Benz.

Czy wiesz, że...?

Niemal równo 20 lat temu, 10 października 1994 roku, Mercedes-Benz przekazał klientowi jubileuszowy, 10-tysięczny egzemplarz modelu E 500. Szczęśliwym nabywcą został były kierowca rajdowy Hans Herrmann.


ZOBACZ TAKŻE:

25 lat napędu 4Matic | Galeria

25 lat napędu 4Matic | Galeria

Więcej o:
Komentarze (25)
30 lat Mercedesa W124 | Wzorzec niezawodności
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Marcel

    Oceniono 20 razy 12

    Fajny i ciekawy tekst. Mam tylko jedna uwagę. współczynnik opporu powietrza okreslany jest skrótem "cx" z nie a nie "Cd", jak dłednie pisze autor. Trzeba by to poprawić, bo dośc komicznie to wygląda. Poza tym o.k.

  • Gość: patrzy-kat

    Oceniono 5 razy 5

    Mój 15-letni syn szaleje za tym Mietkiem.

  • Gość: Q

    Oceniono 1 raz 1

    Kilka wniosków z 2-letniej eksploatacji mojego 220E można przeczytać tu:
    <a href="http://szrociaki.blogspot.com/2014/10/raport-merol.html" target="_blank" rel="nofollow">test</a>

  • wujaszek_joe

    Oceniono 3 razy 1

    Niemcy to chyba najlepsi inżynierowie na świecie.
    BMW, Mercedes, VW, Audi, Porsche -osiągnięciami tych firm mogliby obdzielić kilka krajów.
    a jest jeszcze sporo innych branż w których przodują.

  • Gość: akwajack

    0

    300 d , został lepiej sprawdzony niż w mercu. 300 diesel 86r. automat. Olej wymieniany co 40k km i nawet dymka nie puści.. olej spalal ok 1 na 15k km. Zapala od strzału. Spalanie do 9l. Caly czas dostaje wpierdo*. V max to 215km h z górki. Wkręca się na obroty lepiej niż benzyna... Naprawdę, auto pałowane na maxa. Hamowanie na biegach , tak ze czasem blokowało tylne koła , bo juz się silnik wyżej nie kręcił... Juz 5 lat tak , nie zamienię go na nic innego. A krzywki na walku fioletowe :) . Wady : Słabe hamulce, przy ostrej jeździe prostuje się przód w zakrętach , układ kierowniczy przenosi to co dzieje się pod kołami. Plusy : Trwałość, spalanie. ( 300 diesel pali najmniej,przy ciągłej jeździe 180/190km/h pali 9l. A kumpla w190 2,5 diesel pali wtedy 11.5l

  • Gość: gosc

    0

    mietek

  • Gość: Daniel

    Oceniono 46 razy -10

    Ten samochod byl niezawodny moze 10 lat temu. Teraz nie nadaje sie do codziennego uzytku, a jedynie jako veteran na zloty czy okazjonalen wyjazdy. Tylne siedzenie nie skladaja sie - nie bylo tego nawet w opcji. Bardzo duzo pali, do silnikow benzynowych w modelach przed 1993 (lift) nie zaklada sie gazu, bo maja wtrysk mechaniczny, nawet dieslem ciezko jest zejsc ponizej 10 L/100 km. Karoseria nie trzyma juz sztywnosci, rdzewieje - wiekszosc egzemplarzy ma dziury pod wiazka kabli pod maska, pod zbiorniczkiem plynu do spryskiwaczy, pod akumulatorem - jest to niebezpieczne bo blisko znajduje sie kielich amortyzatora, podloga bagaznika, tylne nadkola od wewnatrz, pod dywanikami z przodu. To bardzo bardzo stare auto, typowy samochod dla konesera stylistyki z lat 80, nie oszukujmy sie. Wiekszosc egzemplarzy nie ma poduszki powietrznej kierowcy przez co bezpieczenstwo bierne jest razaco niskie. Typowa bolaczka sa wypiete wahacze, a luz mozna wykryc tylko podczas diagnostyki przez co niejeden W124 wylecial do rowu na zakrecie. We wspolczesnych autach luz na wahaczu objawia sie halasem aby uzytkownik wiedzial, ze jest cos nie tak i naprawil to. Nieszczelne dysze powietrza, w zimie jezdzi sie w rekawiczkach. Wiekszosc diesli ma najechane ponad 1 mln km i sa w stanie agonalnym mechanicznie i blacharsko. Zreszta sami poczytajcie na forum.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX